ok. 5 min czytania

Lęk przed kobietami czy zwykła nieśmiałość

Stoisz w kuchni na imprezie u kolegi i wiesz już, że za dziesięć minut wyjdziesz.

Nie dlatego, że nudno. Serce wali ci od dobrego kwadransa, koszulka klei się na plecach, a cała twoja uwaga idzie w jedno: żeby nikt nie zaczął z tobą rozmawiać. Nie jakaś konkretna osoba. Nikt.

Wychodzisz, wsiadasz do auta i przychodzi ulga. Ta ulga jest w tym wszystkim najgorsza, bo to przez nią następnym razem wyjdziesz jeszcze szybciej.

Jak wpiszesz w Google lęk przed kobietami, dostaniesz dwie odpowiedzi i obie brzmią pewnie.

Jedna połowa wyników mówi, że to zaburzenie i masz się leczyć. Druga połowa, że masz za mało podejść i wystarczy wychodzić. Nikt nie staje w środku i nie mówi rzeczy najbardziej oczywistej: to zależy, a różnicę da się u siebie sprawdzić.

Nie postawię ci diagnozy. Nie jestem od tego i nikt uczciwy nie zrobi tego przez ekran.

Da się za to opisać, po czym ludzie sami u siebie zauważają, że sprawa jest szersza, niż myśleli. To akurat mogę.

Po czym można poznać, że chodzi o coś więcej

Zwykły wstyd ma adres. Dotyczy konkretnej sytuacji: obca kobieta, moment, w którym trzeba odezwać się pierwszemu, cisza po tym, jak już się odezwałeś. Poza tym adresem żyjesz normalnie.

Czasem jednak sprawa jest szersza.

Blokada nie kończy się na kobietach.

“Nie boje sie podejsc do laski - ja sie boje podejsc do kogokolwiek bo tematy nawet ze znajomymi koncza mi sie w przeciagu kilku minut.”

Ktoś napisał to na forum lata temu. Sam u siebie zauważył, że sprawa nie kończy się na kobietach, i to jest chyba najważniejszy punkt z całej listy. Jeśli tak samo ciężko idzie ci telefon do przychodni, pytanie w sklepie i odezwanie się na zebraniu, to ćwiczenie zagadywania do kobiet celuje obok.

Ciało reaguje mocniej, niż wynikałoby z sytuacji. Serce, ręce, mdłości, gorąco, czasem poczucie, że zaraz zemdlejesz. I nie w trakcie rozmowy, tylko trzy dni wcześniej, na samą myśl, że będzie trzeba.

Unikanie rozlało się na resztę życia. Nie odbierasz telefonów. Odpuszczasz spotkania rodzinne. Nie idziesz po lepsze stanowisko, bo tam trzeba by mówić przy ludziach. Zmieniasz sklep, żeby nie trafić na tę samą kasjerkę. Odkładasz wszystko na potem, bo najpierw zrobisz formę.

Powtarzanie nic nie daje. Zwykły wstyd schodzi od wchodzenia w te sytuacje. Za dwudziestym razem jest mniej niż za pierwszym, choćby odrobinę. Jeśli u ciebie za dwudziestym jest tak samo albo gorzej, to nie wygląda na kwestię liczby prób.

Doszły rzeczy, które z kobietami nie mają nic wspólnego. Nie śpisz. Nic cię nie cieszy, także sprawy, w których nie ma żadnych ludzi. Dni są ciężkie same z siebie.

Alkohol jest jedynym sposobem, żeby się w ogóle odezwać.

Żaden z tych punktów sam w sobie niczego nie przesądza i nie po to je tu wypisuję, żebyś sobie coś przykleił. Ale jeśli kiwasz głową przy trzech czy czterech, to rozmowa z kimś, kto zajmuje się tym zawodowo, jest po prostu sensowniejszym następnym ruchem niż kolejny poradnik.

Pójście do specjalisty niczego o tobie nie przesądza

W tej niszy siedzi przekonanie, że wizyta u psychologa to przyznanie się, że jesteś zepsuty. To bzdura, która kosztuje ludzi lata.

Idzie się tam tak samo, jak idzie się do fizjoterapeuty z barkiem, który przestał się podnosić. Coś nie działa, a ktoś zna się na tym zawodowo.

Nie musisz mieć gotowej nazwy dla swojego problemu. Nie musisz wiedzieć, jak to się fachowo nazywa, ani przygotowywać przemowy. Wystarczy jedno zdanie: boję się kontaktu z ludźmi i to mi zabiera życie. Resztę robią oni, od tego są.

I nie jest tak, że musisz wybrać jedno albo drugie. Możesz chodzić na terapię i w tym samym tygodniu wyjść z domu i się do kogoś odezwać. To się nie kłóci, częściej się zazębia. Tam rozbierasz na części to, skąd się bierze, a na mieście sprawdzasz, co się właściwie dzieje, kiedy jednak spróbujesz.

Nikt ci nie obieca, że cokolwiek to wyleczy. Ani terapia, ani wychodzenie z domu, ani żadna książka. Kto obiecuje, ten sprzedaje.

Jeszcze jedno, bo o tym w tej niszy nie mówi się wcale, a powinno się mówić głośno. Jeśli któregoś wieczoru robi się gorzej niż zwykle i naprawdę nie masz do kogo się odezwać, jest numer 116 123. Kryzysowy telefon zaufania dla dorosłych, czynny całą dobę, za darmo, bez podawania nazwiska. Odbiera człowiek, nie automat. A jeśli chodzi o bezpośrednie zagrożenie życia, twojego albo czyjegoś, to 112, bez zastanawiania się, czy to wypada.

Zapisz sobie ten pierwszy numer w telefonie już teraz. Lepiej, żeby leżał tam nieużywany, niż żebyś go szukał w nocy.

Co, jeśli to jednak zwykły wstyd

Bywa i tak, że przechodzisz tę listę i nic ci się nie klei.

W pracy mówisz normalnie. Ze znajomymi jesteś sobą i potrafisz gadać godzinami. Do obcego faceta na parkingu zagadasz o samochód bez mrugnięcia. Telefon do urzędu to żaden problem.

Blokuje wyłącznie w tej jednej sytuacji. I nie od zawsze, tylko odkąd zaczęło ci na tym zależeć. Czasem ciągnie się to od dziesięciu lat.

To wygląda na brak wprawy, nie na chorobę. Nikt cię tego nie uczył, przez lata omijałeś te momenty szerokim łukiem, więc twoja głowa nie ma ani jednego dowodu na to, że da się odezwać i przeżyć. Ma za to kilkaset wieczorów, w których nie spróbowałeś i wróciłeś do domu cały.

Z brakiem wprawy robi się dokładnie to, co z każdym brakiem wprawy. Wchodzi się w te sytuacje po kawałku, zaczynając od takich, w których nic nie leży na szali.

I jeszcze jedno, na wypadek gdyby ktoś kiedyś powiedział ci odwrotnie. Nawet jeśli wychodzi ci ta szersza wersja, to nie znaczy, że masz odstawić życie na czas leczenia. Ludzie chodzą na terapię i równolegle żyją, wychodzą, poznają kogoś. Jedno nie czeka w kolejce na drugie.

Umiesz sobie szczerze odpowiedzieć, czy blokuje cię przy kobietach, czy przy ludziach w ogóle?

Jeśli wychodzi ci raczej to pierwsze, czyli zwykły wstyd i brak wprawy, sięgnij po darmową książkę Pierwsze 30 dni. Ma osiemdziesiąt stron i trzydzieści misji, po jednej na każdy dzień. Pobierasz ją bez maila i bez zakładania konta.

✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków

Pierwsze 30 Dni Nowego Życia

Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.

Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?

Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.

Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.