Pustka w głowie i blokada przed podejściem do kobiety

Zdecydowałeś. Idziesz.
I w tej samej sekundzie w głowie robi się pusto. Nie tak, że nie wiesz, co powiedzieć. Pusto zupełnie, jakby ktoś wyjął całą treść i zostawił szum.
Ręce się trzęsą, tak drobno, że widzisz to chyba tylko ty. Nogi ciężkie. W gardle sucho, ślina znika, przełykasz i słychać to chyba na pół sklepu. Serce dostajesz w uszy.
Stoisz jeszcze cztery sekundy i odpuszczasz. Wychodzisz.
Dwie ulice dalej wszystko wraca. Głowa działa, zdania są, nawet wiesz, co byś powiedział. Ciało spokojne, jakby nic nie było. I wtedy przychodzi to drugie, gorsze: kurczę, przecież nic się nie działo. Nikt cię nie gonił. Stałeś w sklepie i patrzyłeś na półkę z kawą.
Mówisz sobie potem to, co mówisz sobie zawsze. Że zabrakło ci jaj.
“Moj najwiekszy problem to pustka w glowie.”
Ktoś napisał to na forum lata temu. Jedno zdanie, bez rozwijania, pisownia oryginalna.
Może bez rozwijania, bo tu nie ma czego rozwijać. Pustka to pustka.
to nie jest dowód na to, jaki jesteś
Twoje ciało robi wtedy dokładnie to samo, co przy rowerze, który wyjeżdża ci zza rogu. Serce w górę, krew do nóg, oddech płytko, myślenie na pauzę.
Ten układ ma jedno zadanie: wyciągnąć cię z sytuacji, zanim zdążysz ją przeanalizować. Nie sprawdza, czy zagrożenie jest prawdziwe. Nie odróżnia rowerzysty od dziewczyny stojącej po kawę. Widzi, że stawka poszła w górę. To mu wystarczy.
Rzecz w tym, że nikt tego nigdy nie ćwiczył.
Wszystkiego, czego nie robisz, ciało uczy się od zera. Jeśli przez piętnaście lat nie odzywasz się do obcych ludzi, odezwanie się do obcego człowieka jest dla niego czymś zupełnie nowym. Więc reaguje jak na nowe. Nie mówi tym nic o twoim charakterze.
Ten sam mechanizm chodzi przy pierwszym telefonie do urzędu i przy wejściu na salę, gdzie wszyscy się znają, a ty nie znasz nikogo. Tam nikt nie robi z tego sprawy. Tam mówisz sobie, że po prostu nie lubisz dzwonić, i temat jest zamknięty. Przy kobiecie ten sam skurcz w brzuchu nagle robi się wyrokiem na ciebie jako faceta.
Nie napiszę ci, że to zniknie. Nie obiecuję też, że po trzydziestu dniach podejdziesz ze spokojną głową i suchymi rękami, bo tak to nie działa. Ludzie, którzy robią to od lat, dalej czasem czują dokładnie to samo. Zmienia się coś innego: ten stan przestaje ich zatrzymywać.
“Zaczynam sie pocić, czerwienić, głos mi drży a serce łomoce.”
To z innego wątku, ta sama historia. Cztery rzeczy wymienione po kolei, w tym głos, który drży i mokre oczy, i ani jednego słowa o tym, co powiedzieć.
Bo rzecz nie rozbija się o to, co powiedzieć.
nie ćwiczy się tego od razu na kimś, kto ci się podoba
Standardowa rada brzmi: idź do tej, która ci się podoba, przełam się, potem będzie z górki.
To jak nauka pływania przez skok do głębokiej wody. W nocy.
Jak ktoś ci się podoba, wszystko idzie na maksa. Stawka, wstyd, świadomość, że dookoła są ludzie, i to, że jak nie wyjdzie, będziesz to odtwarzał do niedzieli. Ciało dostaje najtrudniejszy możliwy egzamin jako pierwszy w życiu i zdaje go tak, jak zdaje.
Zacznij tam, gdzie nie masz czego stracić.
Facet na przystanku. Pani w kiosku, która ma sześćdziesiąt lat. Kurier. Ktoś obok ciebie na siłowni. Ktoś w kolejce, kto i tak się nudzi. Zerowa stawka, więc ciało dostaje coś, co da się przejść.
Łatwo przegapić, że to nie jest trening na kobiety. Ćwiczysz mówienie do ludzi, których nie znasz. Kobiety też są w tej grupie, jasne, ale grupa jest dużo większa, a zaczynasz znacznie niżej.
Wszyscy tłumaczą, co powiedzieć, a prawie nikt nie mówi, co zrobić z rękami, które trzęsą się, zanim zdążysz cokolwiek powiedzieć.
Nie stoisz dlatego, że nie znasz techniki. Techniki leżą w internecie od dwudziestu lat, za darmo, w takiej ilości, że można je czytać przez rok. Nikogo to samo z siebie nie ruszyło z miejsca.
Stoisz, bo robisz to sam.
Sam wychodzisz, sam sobie stawiasz cel, sam się z niego rozliczasz w drodze powrotnej. Nikt nie wie, że w ogóle byłeś. Jak wyjdzie źle, jesteś z tym sam. Jak nie podejdziesz, też jesteś z tym sam, tylko gorzej, bo nie ma nawet czego opowiedzieć.
Dwóch ludzi, którzy wiedzą, że dzisiaj wychodzisz, zmienia w tym więcej niż jakakolwiek technika. Nie dlatego, że dodają odwagi. Dlatego, że jak masz komu powiedzieć “byłem, nie podszedłem”, to zdanie przestaje być końcem sprawy i robi się początkiem rozmowy.
jedna rzecz na jutro
Jutro zapytaj obcego człowieka o drogę. Do miejsca, do którego znasz drogę.
Jedna osoba. Nie ta, która ci się podoba. Ktokolwiek: facet z psem, kobieta z wózkiem, człowiek czekający na zielone.
Nie musi pójść gładko. Masz zobaczyć, co robi ciało, kiedy naprawdę nic nie jest na szali. Czy ręce cokolwiek robią? Oddech się zmienia? Głos wychodzi inny niż zwykle?
Może się okazać, że nie dzieje się prawie nic. I właśnie po tę informację idziesz. Nie masz zaliczyć rozmowy. Chcesz raz zobaczyć swoje ciało w sytuacji bez powodu do alarmu, żeby potem mieć z czym porównać tamten stan w sklepie.
A potem sprawdź jeszcze, jak długo ten stan trzyma po tym, jak się rozeszliście. Zwykle krócej, niż się spodziewasz. Ciało odpuszcza dosyć szybko, głowa jeszcze przez chwilę udaje, że coś się stało.
Kiedy ostatnio sprawdziłeś, co robi twoje ciało, gdy stawka jest zerowa?
Jak chcesz mieć rozpisane, od czego zacząć i co robić dalej, znajdziesz to w darmowej książce Pierwsze 30 dni. Osiemdziesiąt stron, trzydzieści misji, po jednej na dzień, od takich zupełnie małych.
Przy każdej jest wariant B na małą miejscowość, bo jak mieszkasz w mieście na osiem tysięcy, to nie masz gdzie robić połowy rzeczy, które ktoś wymyślił z myślą o centrum Warszawy. Pobierasz bez maila i bez zakładania konta.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.