Największym problemem mężczyzn w komunikacji tekstowej jest sztywność i trzymanie się bolesnej dosłowności. Pytasz, co robi, ona odpowiada, że pije kawę. Więc pytasz jaką: czarną czy z mlekiem. Potem ona przestaje ci odpisywać, a ty zastanawiasz się, na którym etapie zepsułeś.
Uwodzenie nie jest wymianą suchych informacji. Uwodzenie to sztuka wplatania i budowania kontekstu, na podstawie którego będziecie mogli wspólnie snuć wyimaginowane, absurdalne historyjki pełne flirtu i podtekstów. To jest właśnie to, co specjaliści od komunikacji nazywają “wyłapywaniem kontekstu”.
Nie potrzebujesz w jej opisie wielkich biografii. Masz oczy – spójrz na jej zdjęcia. Co na nich widzisz? Czasem wystarczy jeden głupi szczegół w tle (np. klapki leżące gdzieś w kącie, plakat na ścianie, wielki kubek, a nawet opis z jednym słowem). Załóżmy, że dziewczyna ma w opisie “helikopter”. Typowy facet zignoruje to i zapyta “co tam?”. Gość, który wyłapuje kontekst, napisze: “Przez 10 minut czytałem twój opis i zastanawiałem się, o co ci chodzi z tym helikopterem zrobionym z zielonej herbaty… Dobrze, że nie przeczytałeś mojego, bo na polach herbaty nie można by wylądować, a potem to byśmy gadali o helikopterach w sosie malinowym…”
To kompletny bełkot, absurd, zmyślona od A do Z historia. Ale wiesz co robi ten bełkot? Odbija rozmowę od nudnego jak flaki z olejem schematu przesłuchania, wywołuje jej uśmiech, zmusza do odpowiedzi “hahaha” i zachęca, by zaczęła bawić się razem z tobą na tym samym wesołym poziomie.
Zauważ, że kobiety mają we krwi aktorstwo. Uwielbiają uczestniczyć w dziwnych scenariuszach, o ile dajesz im do tego przestrzeń i pewnie je prowadzisz. Skup się na dowolnym, nawet najdrobniejszym elemencie z jej profilu, wyolbrzymij go do granic absurdu i przypisz do was obojga (jako wymyśloną historię na randce, małżeństwo, napad na bank). W ten sposób w mgnieniu oka wejdziesz w Krok 3, omijając wywiad jak szerokim łukiem.