Jesteś niski albo brzydki? Przestań płakać i zacznij grać tym, co masz


Nigdy nie zrozumiem jednej rzeczy – ciągłego narzekania na siebie i szukania usprawiedliwień we wrodzonych, genetycznych czynnikach. Słyszę to wkoło: “Jestem za niski, mam tylko 170 cm, więc tinder i kluby odpadają, nikt na mnie nie spojrzy”.

Zapytam krótko: co takiego możesz zrobić ze swoim wzrostem?

Możesz płakać w kącie i wyzywać laski od materialistek i blachar. Albo możesz po prostu zaakceptować to, czego nie da się zmienić, i poprawić na maksa całą resztę.

Prawdą jest, że laski wolą wyższych i przystojniejszych gości. Oczywiście, że tak. Tak samo jak my wolimy laski o idealnej figurze klepsydry z ładną twarzą. Biologii nie oszukasz. Ale to, czy kobieta zacznie wchodzić w twoją orbitę, rzadko opiera się wyłącznie na twoich proporcjach fizycznych – jej atencja uruchamiana jest tym, w jaki sposób na nią działasz swoim zachowaniem.

Najśmieszniejsze w narzekaniu na bycie niskim jest to, że goście, którzy zwalają całą winę za brak kobiet w życiu na ten jeden detal, zazwyczaj całkowicie zaniedbują całą resztę. Przestają dbać o sylwetkę, rezygnują z pójścia na siłownię, ubierają się w zmięte szmaty, nie odwiedzają fryzjera, nie dbają o brodę, a ich zapach to co najwyżej szare mydło. Tłumaczą sobie: “po co mam o siebie dbać, skoro i tak jestem niski?”.

I tu jest pogrzebany pies. Nie jesteś odrzucany za to, że masz 172 cm wzrostu. Odrzuca ich to, że jesteś sfrustrowanym, niezaradnym, zaniedbanym facetem, który emanuje postawą bezbronnej ofiary genetyki.

Znam mnóstwo facetów o niskim wzroście, którzy sypiają z pięknymi dziewczynami. Jak to robią? Mają zajebiście ogarniętą sylwetkę. Ubierają się u najlepszych krawców albo w ciuchy z fajnym rockowym krojem. Są pewni siebie, pachną, nie zająkują się i bije od nich charyzma faceta z własnymi celami i zasadami.

Uwodzenie to gra swoimi zaletami. Im więcej ich sobie stworzysz (poprzez potężną pracę nad stylem i charakterem), tym większą wartość w jej oczach zyskasz. Zacznij w końcu grać w życie, zamiast skarżyć się na rozdane na początku karty.