Siedzisz na kanapie i przesuwasz w prawo setną dziewczynę tego wieczoru. Efekt? Dwa nowe “matche” – jeden z botem zapraszającym na stronę z kamerkami, a drugi z turystką, która jest 3000 kilometrów stąd i w zasadzie tylko “szukała lokalnych restauracji”. Zastanawiasz się, co z tobą nie tak. Przecież jesteś w miarę ogarnięty, nie masz dwóch nosów, a twoja mama zawsze powtarzała, że jesteś przystojny.
Pora na brutalne obudzenie się ze snu o sprawiedliwości społecznej. Tinder to zmechanizowany rynek mięsny oparty na psychologii ewolucyjnej i hipergamii w najczystszej postaci. Algorytmy (system ELO, czy jakkolwiek teraz go nazywają) bezlitośnie pożerają najsłabszych facetów i windują na szczyt tych topowych. Jeśli nie masz pojęcia, w co grasz, zostajesz zepchnięty na samo dno talii kart.
Oto dlaczego nikt cię tam nie chce:
- Selfie od dołu i z łazienki. Robisz zdjęcie od dołu, trzymając telefon na wysokości klatki piersiowej. W efekcie twój nos przypomina trąbę słonia, a brak zarysowanej szczęki staje się bolesnym faktem. Dorzuć do tego tło w postaci brudnego lustra i fug w łazience z 2005 roku. Żadna kobieta tego nie kupi. To wręcz manifest braku jakichkolwiek umiejętności społecznych.
- Zero Dowodu Społecznego (Social Proof). Jeśli wszystkie twoje 5 zdjęć to twoja twarz w przybliżeniu – jedno w aucie, dwa w pokoju, dwa na spacerze (samemu) – to w głowie kobiety buduje się profil socjopaty. Nie ma dowodu na to, że potrafisz przebywać wśród ludzi. Kobiety oceniają twoje bezpieczeństwo przez pryzmat tego, jak widzą cię inni ludzie. Musisz mieć co najmniej jedno zdjęcie w ciekawej knajpie z ludźmi, by pokazać lifestyle.
- Bio w stylu listu motywacyjnego. “Cześć, mam 32 lata, interesuję się kinem niezależnym, lubię spacery, szukam szczerości”. Usypiasz mnie. Kogo to obchodzi? Takie same opisy ma 80% facetów. Zrób z siebie zjawisko. Napisz coś z pazurem: “Robię najlepszą lasagne na Mokotowie, a potem prawdopodobnie pokonam cię w Mario Kart”.
- Zdjęcia z kotem (wybaczcie kociarze). O ile zdjęcie z psem podbija wskaźnik “bezpieczeństwa i opiekuńczości”, badania rynkowe jednoznacznie wykazują, że panowie robiący sobie rozczulające fotki z kotami, zbierają mniej lajków. To smutne, ale prawdziwe.
- Widać, że jesteś zdesperowany. Lajkujesz wszystko jak leci. Algorytm Tindera widzi to i nakłada na ciebie bana na widoczność. Bądź wybredny. Lajkuj tylko te, które faktycznie ci się podobają.
Przestań walczyć z wiatrakami. Zacznij inwestować w siebie, a gdy będziesz gotowy, wynajmij znajomego z dobrym aparatem, idźcie do centrum miasta na dwie godziny, pijcie kawę i zrób sobie sesję, która pokaże światu, że masz życie, w którym kobieta jest świetnym dodatkiem, a nie centrum wszechświata.
