Król autobusu, który wrócił sam: Strach przed dopięciem swego


Pewien chłopak opisał na forum świetną sytuację. Wyjazd integracyjny w autokarze, karaoke, muzyka. Gość chwyta za mikrofon, prowadzi prym w autobusie, rozkręca imprezę. Dwie dziewczyny z tyłu, zaintrygowane jego energią, same do niego podchodzą. Świetnie im się rozmawia, chemia aż wisi w powietrzu.

I co się dzieje potem? Gość wysiada i idzie w swoją stronę. Nie bierze numeru. Nie proponuje spotkania. Nic.

Dlaczego to zrobił? Przez paniczny lęk przed odrzuceniem.

Wielu kolesi opanowuje sztukę bycia “duszą towarzystwa”. Nazywamy to byciem klaunem imprezy. Mają świetną dynamikę zewnętrzną, potrafią zabawiać tłum, śpiewać, tańczyć i rozbawiać kobiety do łez. Ale kiedy przychodzi ten ułamek sekundy, w którym trzeba zrzucić maskę entertainera, spojrzeć kobiecie w oczy i powiedzieć: “Świetnie mi się z tobą rozmawiało. Daj mi swój numer, pójdziemy jutro na kawę”, paraliżuje ich strach.

Boją się, że usłyszą “nie”. Bo dopóki bawią tłum, nikt ich personalnie nie odrzuca. Zamknięcie znajomości (wzięcie numeru, pocałunek, propozycja randki) to weryfikacja.

Jeśli też tak masz, musisz zrozumieć jedno: bycie zabawnym kolesiem to tylko narzędzie otwierające drzwi. Jeśli nie potrafisz przez nie przejść, to na darmo zdarłeś gardło. Zrozum, że odrzucenie na etapie brania numeru to nie jest atak na twoją męskość. To tylko sucha informacja zwrotna. Następnym razem, gdy dziewczyna śmieje się z twoich żartów, zamiast opowiadać kolejny, wyciągnij telefon i poproś o kontakt. Przestań być klaunem, zacznij być mężczyzną z celem.