Wyobraź sobie atrakcyjną dziewczynę na Tinderze. Dostaje dziennie dziesiątki, jak nie setki wiadomości. Wiesz jak wygląda 95% z nich?
- „Hejka!”
- „Co tam u ciebie?”
- „Fajnie wyglądasz 😉”
- „Skąd jesteś?”
A teraz pomyśl logicznie – w jaki sposób ten tekst ma sprawić, że ona nagle rzuci wszystko i z wypiekami na twarzy zacznie ci odpisywać? Zaczynając rozmowę od nudnych pytań, zmuszasz kobietę do inwencji twórczej. Oczekujesz, że to ona poprowadzi rozmowę, odpowiadając na twój mało kreatywny wywiad.
W świecie uwodzenia online to mężczyzna ma wejść z energią i poprowadzić interakcję. Zamiast zadawać pytania jak ankieter z GUS-u, zacznij używać Small Talkingu, czyli niezobowiązującej rozmowy, która angażuje jej wyobraźnię.
Kobiety żyją wyobraźnią. Zamiast pytać „gdzie pracujesz?”, wyciągnij absurdalny wniosek z jej zdjęcia i stwórz wspólną historię. Napisz: „Po tym zdjęciu z psem widzę, że idealnie zgralibyśmy się w napadzie na schronisko. Ty stoisz na czatach, ja ładuję corgi do bagażnika”.
Nagle z nudnego typa pytającego o pogodę, stajesz się gościem, z którym można wejść w intrygujący, zabawny scenariusz. To buduje początkowy komfort – ona widzi, że masz dystans do siebie i świata. Pamiętaj: nudne pytania to gwarancja bycia ominiętym. Jeśli nie masz nic ciekawego do napisania – nie pisz wcale. Ale jeśli chcesz wygrać, naucz się bawić kontekstem i absurdem.