Rozmowa z piękną kobietą potrafi na faceta działać paraliżująco. Bojąc się, że “zepsują” randkę przez powiedzenie czegoś głupiego, większość mężczyzn decyuje się na ucieczkę w pasywność. Zaczynają zadawać setki pytań rodem z wywiadu, a gdy ona zaczyna mówić – zamieniają się w kiwających głową potakiwaczy. Myślą, że okazując bezwarunkowe “zainteresowanie”, zyskają jej sympatię.
Tak naprawdę zyskują tylko darmowy bilet w jedną stronę do strefy friendzone.
Słuchając potulnie każdej bzdury, obniżasz swój własny status. Pokazujesz jej podświadomie: „Mój czas nie jest nic warty, możesz nawijać mi godzinami o nudach, ja i tak będę się gapił w twoje oczy z zachwytem, bo masz fajny tyłek”. Z perspektywy dynamiki społecznej jesteś wtedy na dnie hierarchii.
Facet, który szanuje swój czas – Mężczyzna o wysokiej wartości – dyktuje warunki i ramy rozmowy. Jeśli ona zaczyna opowiadać mu smętną historię, która nic nie wnosi do interakcji i zabija napięcie seksualne, on brutalnie ucina wątek.
Tak, dobrze słyszysz. Gdy ona zaczyna zanudzać na randce, przerywasz jej. Ale nie robisz tego chamsko. Wykorzystujesz asertywne cięcie w postaci tzw. rutyn.
Ona: „… no i mówię ci, ta z księgowości po prostu patrzy na mnie, a ja miałam wtedy na sobie…” Ty: (przerywasz jej, z uśmiechem kładąc swoją dłoń lekko obok jej ręki na stole) „Zaraz, nie ruszaj się. Wiesz, że te twoje nadgarstki przypominają dłonie pianistki? Nigdy nie grałaś na żadnym instrumencie?”
W ten sposób zamykasz jej nudny, biurowy monolog. Rzucasz ją na totalnie nową, abstrakcyjną ścieżkę, do której od razu wplatasz element dotyku i analizowania jej pod kątem fizycznym i artystycznym. Zmuszasz ją do wejścia w twoją ramę, pokazujesz charyzmę i prowadzisz grę tam, gdzie chcesz. A o księgowości z pracy z chęcią posłucha jej inna nudna przyjaciółka.