Zaproszenie kobiety do swojego mieszkania na pierwszej randce brzmi dla wielu facetów jak misja niemożliwa. Obawiają się, że dziewczyna weźmie ich za zdesperowanych zboczeńców. Dlatego wybierają “bezpieczną” opcję: kawę, pub, albo spacer w zatłoczonym parku. Problem w tym, że w miejscach publicznych bardzo ciężko jest budować fizyczną bliskość, a “kulturalna atmosfera” narzuca sztywną ramę znajomości, która często prowadzi prosto do strefy przyjaciół.
Zaproponowanie randki w domu to potężne zagranie, ale musisz wiedzieć, jak zminimalizować jej dyskomfort.
Jeśli po prostu rzucisz “Wpadaj do mnie na wino”, uruchomisz w jej głowie alarm. Laska cię nie zna. Ryzykuje. Nie chce być potraktowana przedmiotowo, a poza tym boi się wyjść na “łatwą”, która jedzie do obcego faceta na seks. Twój cel to zburzenie tych wszystkich obaw za pomocą kilku prostych punktów:
1. Bądź najbardziej koleżeńskim facetem na świecie Gdy nadchodzi moment zaproszenia, porzuć flirciarski ton. Zmień się w jej kumpla. Twoja propozycja musi brzmieć jak najnormalniejsza rzecz pod słońcem.
2. Daj jej logiczny powód Zaproponuj fajną komedię, którą koniecznie musi obejrzeć, albo wspólne zamówienie najlepszej pizzy w mieście, którą trzeba zjeść na gorąco. Pokaż jej scenariusz wieczoru.
3. Ustal twarde ramy bezpieczeństwa Napisz to wprost: “Posiedzisz 2-3 godzinki, napijemy się wina albo soku pomarańczowego, a potem odwiozę cię lub zamówię ci taksówkę pod sam dom. I żeby była jasność – bez żadnego dotykania. Chcę cię po prostu lepiej poznać.”
Czy po tych słowach nic z nią nie zrobisz? Litości. Jeśli zbudowałeś wcześniej zainteresowanie seksualne, to po przyjeździe do ciebie oboje wiecie, po co tam jest. Ale ona potrzebuje tej “koleżeńskiej” wymówki, by móc racjonalnie wytłumaczyć samej sobie (i swoim ewentualnym wyrzutom sumienia), dlaczego się do ciebie wybrała. Daj jej to alibi.