Fałszywe ograniczniki czasu: Jak zabić lęk przed natrętem w ułamek sekundy


Kobiety boją się podchodzących mężczyzn, ponieważ mają dramatyczne doświadczenia ze stania się zakładnikami nudnych konwersacji. Pamiętają gości, którzy podchodzili, wygłaszali drętwe monologi, gapili się w dekolt i byli kompletnie ślepi na to, że panna ma ochotę uciec oknem w toalecie. Czasami w obawie przed kolejną dwudziestominutową “rozmową” o pogodzie, decydują się uciąć to tuż na samym początku.

Dlatego mistrzowie komunikacji na samym wstępie rozmowy (połączonym z zasadą 3 sekund) stosują tak zwane Fałszywe Ograniczniki Czasu (False Time Constraints).

Jest to banalna i genialna psychologiczna iluzja, która uświadamia dziewczynie, że twoja obecność to kwestia sekund i nie stanowisz dla niej ryzyka uwięzienia w nudnej gatce.

Jak to wygląda w praktyce? Zanim w ogóle zadasz główne pytanie do dziewczyny (np. opinii o jakiejś sprawie), poprzedzasz je prostą wrzutką:

  • „Mam dosłownie sekundę, bo znajomi na mnie czekają, ale…”
  • „Muszę uciekać, jednak zanim pójdę…”
  • „Szybkie pytanie i już wam nie przeszkadzam…”

Dodatkowo wspierasz to mową ciała! Zamiast kłaść łokcie na jej stoliku i sadzać tyłek na krześle obok z uśmiechem domokrążcy – stajesz lekko pod kątem, z piętami obróconymi w kierunku powrotu na swoje miejsce. Twoja postawa całego ciała musi komunikować jedno: „Zaraz sobie pójdę, przyszedłem tu tylko wymienić myśl, mam ciekawsze rzeczy do roboty”.

Efekt jest wstrząsający. Jej alarm opada. Dziewczyna jest w stanie zaangażować się w rozmowę z Tobą i zacząć odpowiadać z humorem, bo wie, że nie jesteś zdesperowany. Ironia polega na tym, że kiedy sprzedasz ten “fałszywy ogranicznik czasu” odpowiednio, dziewczyna wcale nie będzie chciała, żebyś odszedł. A jeśli poprowadzisz ciekawą rozmowę przez kolejne minuty, ona całkowicie zapomni o tym, że miałeś tylko “jedną sekundę” na zadanie pytania. Jej lęk przed nudziarzem zmieni się w ciekawość intrygującego, pewnego siebie faceta.