Opis na Tinderze, który sprzedaje: Przestań wychodzić na desperata


Zdjęcia przykuwają wzrok, ale to opis buduje wartość. Czym różni się profil na Tinderze od profilu na LinkedInie? Zasadniczo – niczym. W obu przypadkach jesteś produktem, który musisz jak najlepiej zaprezentować, by pracodawca (lub kobieta) uznał, że jesteś warty inwestycji. Kobiety są mistrzyniami w “sprzedawaniu się” przez zdjęcia i krótkie bio. A mężczyźni?

Mężczyźni piszą nudne monologi o tym, że lubią długie spacery po plaży i dobrą pizzę.

Większość gości na portalach randkowych ma opisy, które emanują potrzebującą energią. Brzmią tak, jakby błagali o odrobinę uwagi. Jeśli twój opis mówi wprost “szukam miłości na całe życie”, to jedyne co osiągniesz, to odstraszenie kobiet, bo wychodzisz na desperata, który nie ma w życiu żadnych opcji.

Dobre bio na Tinderze musi mieć cztery elementy:

  1. Nawiązanie do aktualnej sytuacji (z humorem) – pokaż, że masz dystans do świata.
  2. Kogo szukasz – ale bez seksualnych podtekstów! Pokaż, że masz standardy i szukasz kogoś na poziomie.
  3. Zainteresowania, ale z pazurem – jeśli grasz na gitarze, nie pisz “lubię grać”. Napisz: “Bawię się produkcją muzyki, więc jeśli się postarasz, zagram ci balladę pod balkonem”.
  4. Standardy i zasady gry – pokaż, że nie weźmiesz każdej laski z ulicy. Masz odrzucać dziewczyny, które nie pasują do twojego świata. To niesamowicie działa na kobiecą psychikę, bo one pożądają tego, o co muszą powalczyć.

Nie bój się też odrobinę “podkolorować” swojego życia. Każdy lubi dobrą historię, a marketing polega na opakowaniu produktu w jak najatrakcyjniejszą wizję. Masz być dla niej intrygującym wyzwaniem, a nie kolejnym miłym gościem, który zgodzi się na wszystko, byleby tylko dostać match’a. Zmień ten opis i zacznij się szanować.