Młodzi adepci wiedzy o relacjach wpadają na forum oburzeni i rzucają argumentami: “Przecież ten i tamten z mojej klasy ciągle jej słodzi i są razem! Dlaczego wy mi każecie przestać być miłym chłopcem, skoro bycie miłym chłopcem najwyraźniej działa!?”.
To zjawisko to książkowy błąd przeżywalności połączony z konformizmem informacyjnym.
Widzisz tylko urywek rzeczywistości. Widzisz kolesia, który rzuca pod jej zdjęciem na Instagramie komentarze typu “Moja księżniczka”. Nie widzisz tego, że ten facet jest kapitanem drużyny sportowej, ma charyzmę, a jego dynamika zewnętrzna przytłacza całe otoczenie. On nie poderwał jej tym, że jej “słodził”. On jej “słodzi”, BO już ją poderwał. Bo może sobie na to pozwolić ze swojej pozycji siły.
Kiedy ty – chłopak z zachwianą dynamiką wewnętrzną, niepewny siebie i szukający u niej akceptacji – zaczynasz kopiować te zachowania, stajesz się żałosny. Dziewczyna natychmiast wyczuwa intencję. Tamten gość słodzi jej z poziomu obfitości i flirtu. Ty słodzisz jej z poziomu braku, błagając o okruszek uwagi.
Usprawiedliwiasz swoje tchórzostwo zachowaniem innych. Znajdujesz “dowody” w sieci na to, że bycie Beta (przemiłym chłopcem) działa. Nie, nie działa. W najlepszym razie działa na kobiety, które szukają wygodnego kapcia, a nie faceta.
Przestań kopiować zewnętrzne objawy cudzych sukcesów. Zajmij się budową własnego fundamentu. Zbuduj atrakcyjność i wartość jako facet. Kiedy już staniesz na własnych nogach, będziesz mógł jej kupować kwiaty każdego dnia i pisać poematy – ale zrobisz to, bo tego chcesz, a nie dlatego, że liczysz na nagrodę w postaci aktu seksualnego.