Dlaczego twoje zaproszenia na randkę zawsze kończą się słowem "nie wiem"


Przeglądam forum i natrafiam na setny taki sam wpis: „Powiedziałem jej, że mam wolną sobotę i mam ochotę się z nią umówić. Zapytałem gdzie idziemy, a ona odpisała, że na razie nie wie, ale się stęskniła. I co teraz? Pytać znów czy czekać na jej ruch?”

Zatrzymajmy się na chwilę. Zobacz, co ten chłopak właśnie zrobił. Oddał 100% kontroli nad spotkaniem w ręce kobiety. Przerzucił na nią całą logistykę, presję i decyzję. Zamiast zaprezentować się jako mężczyzna, który ma plan i zaprasza kobietę do swojego ekscytującego świata, zachował się jak petent w urzędzie pytający o zgodę na wydanie formularza.

Kobiety nienawidzą podejmować decyzji za faceta. Nienawidzą, kiedy pytasz „to co robimy?”, „gdzie idziemy?”, „czy masz czas?”.

Gdy zadajesz te pytania, pokazujesz, że twoja dynamika wewnętrzna jest krucha. Boisz się odrzucenia do tego stopnia, że budujesz wokół swojego zaproszenia bezpieczne bufory („jeśli masz czas”, „nic na siłę”).

Jak to robi mężczyzna z ułożoną dynamiką zewnętrzną? Nie pisze SMS-ów z prośbą o audencję. Dzwoni lub pisze konkretnie: „Zabieram cię w sobotę na najlepsze rzemieślnicze lody w mieście. Bądź gotowa o 19:00 pod Empikiem”.

Widzisz różnicę? Nie pytasz jej o zgodę na spotkanie. Ty ją o nim informujesz. Zdejmujesz z niej ciężar decyzyjności. Jeśli naprawdę nie ma czasu, sama zaproponuje inny termin (bo przecież napisała, że się stęskniła). Ale dopóki będziesz zadawał pytania z pozycją uległą, zawsze będziesz dostawał wymijające „nie wiem, zobaczę jak będę stała z czasem”. Bądź liderem. Liderzy nie pytają, czy mogą wejść. Liderzy otwierają drzwi.