Hipnotyzer z galerii handlowej: Dlaczego samo patrzenie to nie podryw


Początkujący wchodzą w świat uwodzenia i zaczynają się uczyć dziwnych technik. Czytają o “kontakcie wzrokowym pełnym napięcia”, o “hipnotyzowaniu”, o wysyłaniu niewerbalnego komunikatu “chcę cię”. Idą więc do galerii handlowej i gapią się na dziewczyny jak seryjni mordercy.

A najzabawniejsze jest to, co dzieje się później. Wracają do domu i piszą w sieci: “Przez 6 sekund patrzyliśmy sobie prosto w oczy! Myślę, że była gotowa! Co to znaczyło?”.

Znaczyło to dokładnie nic, bo do niej nie podszedłeś.

Wydaje ci się, że twoja dynamika zewnętrzna rośnie, bo opanowałeś sztukę groźnego spojrzenia. W rzeczywistości jesteś nadal tchórzem. Zamieniłeś tylko jedną wymówkę na drugą. Zamiast wymówki “nie wiem co powiedzieć”, używasz wymówki “buduję napięcie wzrokowe”. To tylko iluzja działania, która ma uspokoić twoje sumienie, że robisz “postępy”.

Kobiety to nie bezwolne zombie, które od samego spojrzenia rzucą ci się na szyję. Jeśli dziewczyna łapie twój wzrok na dłużej niż dwie sekundy, to nie jest zaproszenie do dalszego grania w “kto pierwszy mrugnie”. To jest zaproszenie do podejścia. Do otwarcia ust. Do powiedzenia “cześć”.

Jeśli tylko na nią patrzysz i liczysz sekundy w głowie, ona po chwili pomyśli: “Ok, dziwny typ”, i pójdzie dalej. Przełam swoją zblokowaną dynamikę wewnętrzną. Przestań kombinować, analizować mikrosekundy i bawić się w magię. Przestań być biernym obserwatorem. Kiedy łapiesz kontakt wzrokowy, po prostu rusz tyłek i podejdź. Reszta to detale.