Bariera dotyku: Dlaczego boisz się jej dotknąć i jak to przełamać?


Dostaję mnóstwo wiadomości od facetów, którzy twierdzą, że świetnie im idzie rozmowa, ale kompletnie leżą w kwestii “kina” (kinetyki, dotyku). Paraliżuje ich strach przed naruszeniem przestrzeni osobistej kobiety. Zastanawiają się obsesyjnie: “Czy to już ten moment? Czy mogę dotknąć jej ramienia? A co, jeśli uzna mnie za creepa?”.

To myślenie, to prosta droga do zasiedlenia terytorium zwanego Friendzone. Kobiety nie są z porcelany. Jeśli umówiła się z tobą na randkę, to wie, że jesteś mężczyzną, a nie wolontariuszem PCK.

Jeśli masz opory przed inicjowaniem dotyku przy kawiarnianym stoliku, zacznij od środowisk, w których dotyk jest w 100% zjawiskiem naturalnym. Zabierz ją na koncert albo do zatłoczonego klubu. Tam instynktownie musisz złapać ją za rękę, żeby przeprowadzić przez tłum. Musisz objąć ją w talii, żeby coś powiedzieć jej do ucha, przekrzykując muzykę. To buduje naturalną bliskość.

Twój problem z dotykiem to w rzeczywistości objaw zablokowanej dynamiki wewnętrznej. Traktujesz dotyk jako coś brudnego lub inwazyjnego. Tymczasem lekki, nienachalny dotyk – przywitanie z uściskiem, muśnięcie ramienia przy opowiadaniu żartu, podanie dłoni przy schodzeniu ze schodów – to fundament męsko-damskiej chemii. Bez tego jesteś tylko jej nową, brzydszą koleżanką.

Przełam ten opór fizycznie. Następnym razem, gdy się z kimś witasz – dotknij lekko jej łokcia. Gdy ją przepuszczasz w drzwiach – połóż delikatnie dłoń na dole jej pleców. Zobaczysz, że świat się nie zawali, a wręcz przeciwnie – relacja w końcu nabierze odpowiedniej temperatury.