ok. 5 min czytania

Wiesz, że jesteś nachalny, i nie potrafisz przestać

Napisałeś do niej trzeci raz dziś.

Nie musiałeś. Nie było powodu. Odpisała rano, potem po południu, a ty i tak napisałeś jeszcze o dwudziestej, bo minęło pięć godzin i było ci z tym niedobrze.

Najgorsze, że wiedziałeś. W momencie wysyłania wiedziałeś, że to jest o jedną wiadomość za dużo. Widziałeś siebie z boku, oceniałeś to trzeźwo i nacisnąłeś wyślij.

Przy każdej innej osobie jesteś normalny. W pracy nikt by nie powiedział, że masz z tym problem. Z kolegami jesteś luźny. Nawet z kobietami, na których ci nie zależy, jesteś zabawny i lekki.

Wystarczy, że zacznie mi na kimś zależeć, i robi się ze mnie ktoś inny.

Ktoś napisał to o sobie bez ściemy

Mam tu archiwum starego polskiego forum, ponad dziesięć tysięcy wątków. W jednym z nich facet zaczyna od tego, że ma dwadzieścia siedem lat, dobrą pracę i nie ma problemów z poznawaniem kobiet. A potem pisze rzecz, dla której założył ten wątek:

“Zawsze kiedy mi zależy staje się neeedy i przez to psuje wszystko. Nie potrafię olewać kobiety, staję się nachalny.”

Najpierw mówi, że u niego wszystko gra. A kiedy zaczyna mu zależeć, nagle przestaje.

Ten człowiek umie rozmawiać. Umie właściwie wszystko, dopóki mu nie zależy.

Skąd bierze się to napięcie

Nie bierze się z braku charakteru ani z tego, że jesteś słaby.

Bierze się z niepewności, której nie da się rozładować od środka.

Kiedy ci nie zależy, nie masz pytania. Nie sprawdzasz, na czym stoisz, bo cię to nie obchodzi, więc zachowujesz się swobodnie i wychodzi ci to naturalnie.

Kiedy ci zależy, pojawia się pytanie bez odpowiedzi: czy ona też. I to pytanie chodzi cały dzień w tle.

Napisanie wiadomości daje chwilową ulgę. Odpowiedź daje potwierdzenie, że jeszcze jesteś w grze. Tylko że to potwierdzenie działa krótko, i po dwóch godzinach pytanie wraca, i znowu trzeba je czymś zasypać.

Stąd ta trzecia wiadomość. Piszesz ją niby do niej, ale naprawdę próbujesz uciszyć pytanie.

Dlaczego wiedza nie wystarcza

Bo widzisz siebie z boku, ale decyzja zapada gdzie indziej. Szybciej.

To jest dokładnie ten sam mechanizm co przy sprawdzaniu telefonu w kółko albo przy wchodzeniu na czyjś profil piąty raz w ciągu dnia. Wiesz, że nie ma po co. Robisz to i tak, bo w momencie robienia nie ma tam żadnego myślenia, jest tylko napięcie, które chce zejść.

Dlatego rady w rodzaju „nie pisz tak często“ nie działają. To nie jest kwestia wiedzy o tym, ile razy wypada napisać. To jest kwestia tego, co robisz z napięciem między jedną a drugą wiadomością.

I dlatego zasada „nie bądź needy“ niczego u ciebie nie zmieniła, a często pogorszyła sprawę. Kazała ci to tłumić, a tłumione napięcie nie znika, tylko wychodzi bokiem: w chłodnej wiadomości po czterdziestu minutach albo w trzech wiadomościach naraz po dwóch dniach ciszy.

Co to robi z drugą stronę

Spójrz na to uczciwie, bez znęcania się nad sobą.

Ona nie widzi „nachalnego faceta“. Ona widzi kogoś, przy kim trzeba uważać. Kto reaguje na każde milczenie. Przy kim zwykłe zajęte popołudnie robi się sprawą do wyjaśnienia.

To męczy, i to jest jedyny prawdziwy problem w tym wszystkim. Nie liczba wiadomości. To, że po drugiej stronie robi się z tego obowiązek: trzeba odpisywać, żeby nikt się nie martwił.

I stąd bierze się to, co ty czytasz potem jako odrzucenie. Nikt nie odchodzi dlatego, że napisałeś trzy razy. Ludzie odsuwają się od poczucia, że są komuś coś winni.

Co realnie z tym zrobić

Nie „przestać pisać“. Trzeba zająć się napięciem, bo ono jest sednem sprawy.

Pierwsza rzecz: postaw fizyczną przeszkodę między napięciem a telefonem.

Kiedy przychodzi ochota napisania bez powodu, ustaw sobie jedną zasadę: najpierw wstajesz i robisz coś przez dziesięć minut. Cokolwiek, byle wymagało rąk. Naczynia, spacer dookoła bloku, dwadzieścia pompek.

Po dziesięciu minutach w połowie przypadków przestanie ci się chcieć, i to jest cała informacja, jakiej potrzebujesz. Ta wiadomość nie była do niej.

Druga: pisz to gdzie indziej.

Jak masz ochotę napisać, napisz w notatkach w telefonie. Całą wiadomość, tak jak byś ją wysłał. I zostaw.

To brzmi dziwnie, a działa, bo napięcie schodzi w momencie sformułowania myśli, nie w momencie wysłania. Wysłanie jest tylko odruchem, który się do tego przykleił.

Trzecia i najważniejsza: rozłóż to na więcej niż jedną osobę.

Twoje napięcie nie ma gdzie się podziać, bo w twoim tygodniu jest jedna osoba. Wszystko, co czujesz, leci w jedną stronę. No i się kumuluje.

Człowiek, który ma dwóch kumpli do wypadu w czwartek, trening we wtorek i coś do zrobienia w weekend, też się denerwuje, kiedy mu na kimś zależy. Tylko u niego to napięcie rozchodzi się po tygodniu i nie kumuluje się w jedną osobę.

To nie jest metafora, to jest cała różnica. Nachalność rzadko jest cechą charakteru. Znacznie częściej jest objawem tego, że wszystko wisi na jednym punkcie.

Jedna rzecz na jutro

Przez tydzień: kiedy chcesz napisać bez powodu, najpierw napisz do kogoś innego.

Do kolegi. „Co tam“ albo „idziesz w czwartek na piwo“. Cokolwiek.

Dopiero potem, jeśli nadal masz ochotę, pisz do niej.

Mały ruch, a robi dwie rzeczy naraz. Rozładowuje napięcie w miejscu, gdzie nikomu nie ciąży, i buduje ci tydzień, którego brak jest prawdziwą przyczyną całej sprawy.

Po dwóch tygodniach zauważysz, że część tych wiadomości do niej po prostu nie powstaje. Nie dlatego, że się powstrzymałeś. Dlatego, że przestały być potrzebne.

Ile wiadomości wysłałeś w tym tygodniu, wiedząc w trakcie wysyłania, że to o jedną za dużo?

Napisanie do kogoś innego, zanim napiszesz do niej, to jedna z misji z darmowej książki Pierwsze 30 dni. Trzydzieści dni, jedna rzecz dziennie, każda do zrobienia w kilka minut, przy każdej wariant B na małą miejscowość. Osiemdziesiąt stron, pobierasz bez maila i bez zakładania konta.

✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków

Pierwsze 30 Dni Nowego Życia

Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.

Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?

Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.

Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.