Po długiej przerwie od seksu nie ufasz już sobie przy kobiecie
Sobota, mieszkanie znajomych, kuchnia. Rozmawiacie już trzeci raz tego wieczoru i ona nie ucieka wzrokiem.
Powinno być miło. I przez chwilę jest. Ona opowiada coś o pracy, ty dorzucasz swoje, śmieje się w dobrych miejscach. Zwykła rozmowa, jakich ludzie prowadzą setki.
A potem włącza się licznik. Ostatni raz był… no właśnie, liczysz. Cofasz się przez miesiące jak przez kartki kalendarza i lądujesz dalej, niż chciałbyś przyznać. Od tej sekundy to już nie jest rozmowa w kuchni. To jest okazja. Może jedyna na długo.
Czujesz, jak zmienia ci się głos. Jak zaczynasz kombinować dwa kroki do przodu. Jak z człowieka, który gada z drugim człowiekiem, robisz się ktoś, kto pilnuje wyniku.
Albo odwrotnie. Stawka rośnie tak szybko, że nie robisz nic. Stoisz, uśmiechasz się i czekasz, aż wieczór sam się skończy.
Ktoś to opisał jednym zdaniem
Mam archiwum starego polskiego forum, ponad dziesięć tysięcy wątków. W jednym z nich facet opisał wieczór po długiej przerwie:
“Ja z racji braku seksu od jakiegoś czasu rzuciłem się na nią. Dość duże opory które ostatecznie pokonałem.”
Posłuchaj, jak on w ogóle o sobie pisze. “Rzuciłem się”. Nie “pocałowałem ją”, nie “zaczęliśmy się całować”. Rzuciłem się. Jakby opisywał zwierzę, które ktoś za długo trzymał o głodzie. On sam siebie tak widzi w tamtej scenie i nawet tego nie zauważa.
Potem jest jeszcze: “opory które ostatecznie pokonałem”. To jest język zdobywania twierdzy, nie wieczoru z człowiekiem. Kiedy głód siada za kierownicą, druga osoba przestaje być osobą. Robi się przeszkodą między tobą a wynikiem.
Głód to złe paliwo
Rzecz, która zdarza się często, waży mało. Rzecz, która zdarza się raz na rok, waży tonę.
I wcale nie chodzi tu wyłącznie o łóżko. Tak samo działa reszta życia. Jak masz jedną rozmowę o pracę na pół roku, trzęsiesz się na niej cały. Jak masz trzy w miesiącu, przestajesz. Nie dlatego, że nagle jesteś lepszy. Dlatego, że pojedyncza rozmowa przestała być wszystkim, co masz.
Po długiej przerwie każda kobieta, z którą zaiskrzy, niesie na plecach ciężar wszystkich twoich miesięcy. Nie jest już po prostu kimś, kto ci się podoba. Jest egzaminem poprawkowym z całego tego czasu. Dlatego głód działa tak samo jak nastrój, czyli jak złe paliwo. Silnik na nim albo rusza szarpnięciem, albo gaśnie na starcie.
Najlepsze rzeczy między ludźmi dzieją się przy niskiej stawce. Rozmowa, która może się urwać i nic się nie stanie. Wieczór, który może się skończyć samym wieczorem. Dopiero wtedy jest miejsce na coś prawdziwego.
Dwa tryby, jeden mechanizm
Z tej samej wagi biorą się dwa zachowania, które z zewnątrz wyglądają jak przeciwieństwa.
Pierwszy tryb znasz z cytatu. Napierasz. Przyspieszasz tam, gdzie nie trzeba, domykasz na siłę, bo w głowie masz jedno: taka okazja może się długo nie powtórzyć. Druga strona czuje to od razu. Może nie umie tego nazwać, ale czuje, że nie chodzi o nią. Że jest okienkiem w kalendarzu, które akurat się trafiło.
Jedną rzecz trzeba powiedzieć wprost. Jeśli ona się waha, to nie jest opór do pokonania. To informacja. Wahanie się szanuje, nie przełamuje. Tamten facet pisał o pokonywaniu oporów, bo takiego języka nauczyło go forum, i to jest dokładnie ten język, który z wieczoru we dwoje robi operację wojskową.
Drugi tryb to zamrożenie. Stawka jest tak wysoka, że wolisz nie zagrać wcale, niż zagrać i przegrać. Więc moment przychodzi i go przepuszczasz. Wracasz do domu z nietkniętym kontem i mówisz sobie, że po prostu nie było klimatu.
Dwa tryby, jeden korzeń. Za dużo wisi na jednym wieczorze.
Obie wersje kosztują cię podobnie. Wracasz do domu z poczuciem, że znowu nie byłeś sobą. Bo nie byłeś. Był głód w twoim ubraniu albo strach w twoim ubraniu. Ciebie przy niej nie było.
Przerwa nie kasuje ciebie
Najgorsze w długiej przerwie wcale nie jest to, że nie ma seksu. Najgorsza jest historia, którą sobie o niej opowiadasz.
Że jesteś spóźniony. Że wszyscy są w tym na bieżąco, a ty wypadłeś z obiegu. Że jak w końcu do czegoś dojdzie, to wyjdzie na jaw, ile czasu minęło, i będzie wstyd. Więc idziesz do łóżka z myślą, że musisz nadrobić lata w jeden wieczór, a z taką myślą nie da się być z nikim.
Niektórzy w tym miejscu w ogóle rezygnują. Skoro każde podejście tyle waży, prościej nie podchodzić wcale. Przerwa rośnie, waga rośnie razem z nią i koło się zamyka. Im dłużej czekasz, tym trudniej zacząć, więc czekasz jeszcze dłużej i mówisz sobie, że jakoś to będzie.
Tyle że po drugiej stronie nikt nie prowadzi tej księgowości. Ona nie widzi twoich miesięcy, nie ma do nich dostępu. Widzi faceta, który stoi przed nią w kuchni, tu i teraz. Całe to napięcie jest twoje, nie wasze wspólne. I to jest akurat dobra wiadomość, bo nad swoim napięciem możesz pracować. Nad cudzym by się nie dało.
Przerwa to okres w kalendarzu. Nie cecha charakteru, nie kategoria człowieka, nie coś, czym się stałeś. Tamte miesiące nie zabrały ci umiejętności bycia z drugim człowiekiem. One tylko podkręciły licznik, a licznik da się wyzerować.
Jedna rzecz na jutro
Jutro zagadaj do jednego obcego człowieka bez żadnej stawki.
Konkretnie: kolejka w sklepie, przystanek, winda. Mówisz jedno zdanie o czymś, co oboje widzicie. “Ale się zrobiło duszno.” “Ten autobus chyba dzisiaj nie przyjedzie.” Ktoś odpowie albo nie odpowie. I to jest koniec zadania. Nie ciągniesz tego dalej, niczego nie domykasz, nie prowadzisz tego nigdzie.
Jeśli mieszkasz w małej miejscowości i boisz się, że trafisz na znajomego znajomych, wybierz miejsce przejściowe. Dworzec, market przy drodze, kolejka w aptece. Miejsca, przez które ludzie tylko przepływają.
Chodzi o zwykły kontakt, po którym niczego więcej nie musi być. Twoja głowa musi na nowo zobaczyć, że rozmowa z drugim człowiekiem może nic nie ważyć. Że nie każde spotkanie to egzamin poprawkowy. Robisz to raz dziennie i licznik, który każdą rozmowę przelicza na okazję, powoli się wyłącza.
Kiedy ostatnio rozmawiałeś z kobietą tak, żeby w tej rozmowie nic nie wisiało?
Takie jedno zdanie do obcego człowieka to jedna z misji z darmowej książki Pierwsze 30 dni. Trzydzieści misji, jedna dziennie, każda do zrobienia w kilka minut, przy każdej wariant B na małą miejscowość. Osiemdziesiąt stron, pobierasz bez maila i bez zakładania konta.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.