Jednego dnia masz odwagę na wszystko, następnego nic
Wtorek, po pracy. Świat jest twój.
W kolejce w sklepie mówisz coś do dziewczyny obok, bo kasa się zawiesiła i wszyscy stoją. Ona się śmieje. Dorzucasz drugie zdanie, ona trzecie. Wychodzisz ze sklepu dwa centymetry nad ziemią.
W drodze do domu układasz sobie w głowie, że coś w tobie w końcu przeskoczyło. Że od teraz już tak będzie.
Środa, ta sama godzina, ten sam sklep. Przy kasie stoi ktoś podobny.
I nic. Głowa pusta, gardło zamknięte. Wczorajszy facet zniknął, jakby go ktoś wymeldował bez uprzedzenia. Płacisz, wychodzisz, nie patrzysz na nikogo.
A potem całą drogę do domu zadajesz sobie jedno pytanie: gdzie się podział ten ja z wtorku?
Ktoś zadał to pytanie lata temu
Mam tu archiwum starego polskiego forum, ponad dziesięć tysięcy wątków. Jeden z nich opisuje tę huśtawkę tak dokładnie, że mógłbyś się pod nim podpisać:
“Jednego dnia mam niesamowitą IG, a nawet bym powiedział, że demoniczną pewność siebie, podchodzę do każdej HB, która mi się spodoba i ją otwieram, przeważnie w 100 proc. pozytywnie, nie potrzebuję żadnych schematów, wymyślam wszystko na bieżąco, a następnego dnia czuje, że podejście nawet do HB5 zostałoby zakończone niepowodzeniem, oprócz cześć nie jestem w stanie nic wymyślić, co robić?? jak to zmienić??”
Pisał żargonem tamtej epoki. Pewność siebie miała skrót, kobiety miały numerki, jak w grze komputerowej. Ten słownik zestarzał się brzydko i dobrze mu tak.
Ale zdejmij z tego wątku żargon i zostaje coś, co nie zestarzało się ani o dzień. Jednego dnia “wymyślam wszystko na bieżąco”. Następnego “oprócz cześć nie jestem w stanie nic wymyślić”. Ten sam człowiek. Te same umiejętności, ta sama wiedza, ta sama twarz w lustrze. Zmieniło się jedno: nastrój.
On pyta, jak sprawić, żeby dobry dzień trwał zawsze. To pytanie wisiało na tamtym forum latami i nikt nie dał na nie dobrej odpowiedzi. Bo dobrej odpowiedzi nie ma.
Nastrój to pogoda
Nastrój składa się z rzeczy, na które masz mały wpływ albo żaden. Ile spałeś. Co się wydarzyło w pracy. Czy rozmowa z ojcem poszła normalnie, czy jak zwykle. Co zjadłeś, ile było słońca, co ci akurat siedzi w głowie. To wszystko faluje i będzie falować do końca życia. U ciebie, u mnie, u każdego.
Jeśli twoja odwaga jeździ na nastroju, to nie jest twoja odwaga. To pożyczka. A ten bank wycofuje ją bez ostrzeżenia, zwykle dokładnie wtedy, kiedy jest najbardziej potrzebna.
Najgorsze jest to, co robisz z dobrymi dniami. We wtorek myślisz: to jest prawdziwy ja, nareszcie. W środę myślisz: zepsułem się, wróciło stare. A prawda jest nudniejsza. Obie wersje to ty. Wtorek nie był przełomem, środa nie jest awarią. To dwa punkty tej samej fali.
A ta “demoniczna pewność siebie” z dobrych dni? To też nie brzmi zdrowo, prawda? Demoniczna pewność i niemota to nie są przeciwieństwa. To dwa końce tej samej huśtawki. A huśtawka ma to do siebie, że im wyżej wyleci w jedną stronę, tym niżej poleci w drugą. Ludzie, którzy działają stabilnie, nie znają żadnego z tych stanów. U nich jest płasko i nudno, i o to chodzi.
Czekanie na dobry dzień to trening w złą stronę
Każdy raz, kiedy działasz tylko na wysokim nastroju, uczysz się jednej rzeczy: że działać można tylko wtedy. Mózg notuje warunek. Po roku takiego treningu zły dzień to już nie jest zwykły zły dzień. To dowód, że nic z tego nie będzie.
Potem zaczynasz czekać. Skoro dziś nie ten dzień, poczekam na ten. Znasz ten mechanizm z innych miejsc, to ten sam, co zrobię formę i wtedy zagadam. Tylko że nastrój jest najgorszym z tych warunków, bo jest najbardziej losowy. Forma przynajmniej rośnie od treningu. Nastrój nie obiecuje nic. Możesz czekać na dobry dzień tydzień, a możesz miesiąc.
Policz to zresztą uczciwie. Ile miałeś takich wtorków w ostatnim miesiącu? Dwa, może trzy. Jeśli działasz tylko w takie dni, twoje życie toczy się przez trzy dni w miesiącu, a resztę spisujesz na straty z góry, jeszcze zanim się zaczną.
I jeszcze jedno, mniej przyjemne. Jeżeli działasz tylko wtedy, kiedy czujesz się świetnie, twoje umiejętności są nietestowane. Wszystko, co umiesz, umiesz w warunkach cieplarnianych. Dlatego jeden gorszy dzień wystarczy, żeby całość się złożyła. Nie dlatego, że jesteś słaby. Dlatego, że nigdy nie ćwiczyłeś w deszczu.
Co postawić w miejsce nastroju
Ustal poziom minimalny. Jedną czynność tak małą, że przetrwa nawet paskudny dzień.
Plan na dobre dni jest ci w sumie niepotrzebny, wtedy wszystko idzie samo. Ułóż plan na te złe. Krótki. Coś, co wykonasz z pustą głową i ściśniętym gardłem, bo nie wymaga ani weny, ani odwagi na zapas. W dni, kiedy w głowie jest pusto, niczego nie musisz wymyślać. Czynność jest ustalona wcześniej, twój jedyny ruch to ją wykonać.
Zasada jest jedna: robisz to niezależnie od tego, jak się czujesz. Dobry dzień, zrobisz więcej, spoko, to bonus. Zły dzień, robisz to jedno i dzień jest zaliczony. Odwaga przestaje być warunkiem wstępnym. Staje się produktem ubocznym, czymś, co narasta od powtarzania, a nie czymś, co musisz mieć na starcie.
Po miesiącu takiego układu huśtawka dalej istnieje, bo istnieć nie przestanie. Ale przestaje być sterem. Robisz swoje na górce i robisz swoje w dołku. A to znaczy, że po raz pierwszy robisz to naprawdę ty, a nie twoja pogoda.
Jedna rzecz na jutro
Jutro powiedz jedno zdanie do obcej osoby. Jedno.
W sklepie, przy kasie, na przystanku. Zdanie ma być zwykłe i prawdziwe: że kolejka długa, że zimno się zrobiło, że ten autobus zawsze się spóźnia. Nie musi prowadzić do rozmowy. Ma zostać powiedziane, to cała misja. Jak wróci odpowiedź, spoko. Jak nie wróci, misja i tak zaliczona.
I zrób to szczególnie w gorszy dzień. Zrób to szczególnie wtedy, jeśli obudzisz się w środowej wersji siebie. Z pustą głową, bez chęci, z przekonaniem, że dziś nie ten dzień. Właśnie wtedy to zdanie jest warte dziesięć razy więcej. Bo uczysz ciało jednej rzeczy: działanie nie potrzebuje zgody nastroju.
Ile tygodni z ostatniego roku przeczekałeś, bo to nie był ten dzień?
Jedno zdanie do obcej osoby niezależnie od nastroju to jedna z misji z darmowej książki Pierwsze 30 dni. Trzydzieści dni, jedna rzecz dziennie, każda do zrobienia w kilka minut, przy każdej wariant B na małą miejscowość. Osiemdziesiąt stron, pobierasz bez maila i bez zakładania konta.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.