ok. 5 min czytania

Myśl, że nigdy nie byłeś z kobietą, wraca falami

Środa, dwudziesta trzecia. Leżysz i scrollujesz.

Dzień był normalny. Robota zrobiona, na przerwie nawet się śmiałeś. Ot, zwykły i całkiem znośny dzień, ostatnio było ich sporo.

I wtedy to widzisz. Zdjęcie z wesela kogoś z klasy. Albo kumpel wrzucił relację z dziewczyną. Albo tylko scena w serialu, dwoje ludzi w kuchni, nic wielkiego.

I już. Myśl wjeżdża cała naraz: masz dwadzieścia osiem lat i nigdy nie byłeś z kobietą.

Myślałeś ją już setki razy. Ale dziś ma wagę. Kładzie się na klatce i nie schodzi. I ty już wiesz, jak będą wyglądały najbliższe dni.

Telefon w końcu odkładasz. Zasnąć się nie da. Sufit znasz na pamięć. Jutro wstaniesz niewyspany i będziesz udawał, że wszystko gra.

Fale, nie stan ciągły

Mam tu archiwum starego polskiego forum, ponad dziesięć tysięcy wątków. Jeden facet opisał ten mechanizm tak dokładnie, że nie trzeba nic dodawać:

“Problem polega na tym ,że co jakiś czas, to że nie byłem nigdy z kobietą uderza mnie jakbym dostał kamieniem w łeb. Zabuża to moją samoocenę i pewność siebie, powoduje cykliczne stany depresyjne, które utrudniają mi codzienne czynności.”

Najważniejsze są te trzy słowa: “co jakiś czas”.

Bo między falami da się żyć. Chodzisz do pracy, śmiejesz się z memów, czasem przez parę tygodni temat prawie nie istnieje. Gdy fala mija, chcesz o niej jak najszybciej zapomnieć. W sumie trudno się dziwić, ostatnią rzeczą, na jaką masz wtedy ochotę, jest siadanie do tego wszystkiego jeszcze raz. Temat więc czeka. Do następnej fali.

On napisał to lata temu, na forum, którego już nie ma. Ta sama fala, ten sam kamień, inne pokolenie. Nie jesteś jedynym człowiekiem, któremu głowa robi coś takiego. Ten mechanizm działa u facetów w podobnej sytuacji od dawna.

Co uruchamia falę

Sam fakt nie zmienia się z tygodnia na tydzień. W poniedziałek, kiedy było znośnie, byłeś dokładnie tym samym facetem, którym jesteś w środę, kiedy leżysz.

Zmienia się coś innego. Fala zwykle przychodzi po porównaniu. Wesele kogoś z klasy. Kumpel z dziewczyną. Para w tramwaju, która przekomarza się o głupoty, a ty patrzysz może pięć sekund i już uruchamia się licznik, którego nikt nie widzi: oni wszyscy już, a ty jeszcze. Licznik nie pyta, czy oni są szczęśliwi. Liczy jedno.

I wtedy do faktu dokleja się cała reszta. “Nigdy nie byłem z kobietą” jest zdaniem o przeszłości, ale fala od razu przerabia je na wyrok o przyszłości: nigdy nie byłeś, więc już nie będziesz, bo w twoim wieku to podobno wstyd i za późno. Właśnie ta dopisana przyszłość wali jak kamień. Nie zna jej nikt. Ty też nie.

Dlatego dwie fale potrafią przyjść w jednym miesiącu, a potem przez kwartał jest spokój. To nie fakt się zmienia. To częstotliwość porównań.

Co fala robi z dniami

On pisze wprost: utrudnia codzienne czynności. Poznajesz to?

W dzień fali wszystko waży więcej. Odpuszczasz wyjście, na które byłeś umówiony, ludziom odpisujesz zdawkowo albo wcale. Jesz byle co, zasypiasz o drugiej, rano jedziesz na oparach. Samoocena leży, więc unikasz ludzi, a to unikanie pilnuje, żeby fakt został faktem. Następna fala ma już twardszy kamień. I tak, kawałek po kawałku, każda zostawia cię trochę dalej od ludzi.

A najcięższe jest to, że wszystko dzieje się bezgłośnie. Fale przechodzisz przy ludziach, z normalną twarzą. W pracy nikt w środę niczego nie zauważył. Nie masz komu o tym powiedzieć, więc cały ciężar idzie do środka. Fala trwa dzień albo trzy, a ty przez ten czas grasz człowieka, u którego wszystko gra. To osobna, wyczerpująca robota.

Część facetów robi w dzień fali jeszcze jedno: siada i czyta o swoim problemie do trzeciej w nocy. Fora, wątki, historie takich samych jak oni. Wygląda to jak szukanie rozwiązania, ale w dniu fali to jest dolewanie do ognia. Każda przeczytana historia to kolejne porównanie.

Z falą się nie dyskutuje w dniu fali

No i coś niewygodnego.

Czekasz, aż ta myśl przestanie wracać, i dopiero wtedy zamierzasz ruszyć ze swoim życiem. Tyle że od czekania ona nie zniknie, bo fakt stoi w miejscu. Ruszają go zwykłe, małe kontakty z ludźmi, podejmowane w dni, kiedy fali nie ma. Bez wielkich akcji. Rozmowa, wyjście z domu, pobycie trochę między ludźmi.

Ale jest i druga strona. W dniu fali nie wyciągniesz się z niej siłą woli. Dzień fali to najgorszy możliwy dzień na ocenianie swojego życia, bo patrzysz przez najciemniejsze szkło, jakie masz. Z falą się nie dyskutuje, falę się przechodzi. Możliwie zwyczajnie: prysznic, jedzenie, krótki spacer, robota. Decyzje o sobie zostawiasz na dni, w których widzisz normalnie.

W dzień fali odpuść wielkie postanowienia. Ani “od jutra wszystko zmieniam”, ani “poddaję się, nie ma sensu”. Obie te przysięgi pisze ciemne szkło. Zwykle żadna nie dożywa weekendu.

I jedno zdanie osobno, spokojnie: jeśli fala przestaje mijać i ciemno jest tygodniami, to już nie jest temat na blog, tylko na rozmowę z kimś, kto zajmuje się tym zawodowo. Poszukanie takiej rozmowy to rozsądek, nie słabość.

Jedna rzecz na dziś wieczór

Dziś, póki fali nie ma albo już schodzi, napisz w telefonie notatkę na następną falę.

Trzy zdania, własnymi słowami, mniej więcej takie: “To jest fala. Wracała i mijała już wiele razy, sprawdzone. Dziś nie oceniam swojego życia, dziś robię tylko normalne rzeczy.” Zapisz ją tam, gdzie na pewno ją znajdziesz. Notatki w telefonie, przypięta wiadomość do siebie, kartka w portfelu, obojętne gdzie, byle blisko.

Po co? W dniu fali twoja głowa może nie wyprodukować ani jednego spokojnego zdania, wszystkie przyjdą z ciemnego szkła. Notatka jest głosem z dnia, w którym widziałeś normalnie. Przeczytasz ją w środę o dwudziestej trzeciej i przez chwilę w pokoju będzie ktoś jeszcze oprócz fali: ty z lepszego dnia.

Brzmi może zbyt prosto jak na coś, co zbija cię z nóg. W dniu fali nie potrzebujesz jednak wielkich narzędzi. Czasem wystarczy jedno zdanie, którego fala nie napisała za ciebie.

Kiedy była ostatnia fala i ile dni ci zabrała?

A jeśli fala właśnie trwa i nie widać jej końca, to z czymś takim idzie się do człowieka, nie do poradnika: telefon zaufania 116 123 jest bezpłatny i działa całą dobę.

✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków

Pierwsze 30 Dni Nowego Życia

Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.

Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?

Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.

Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.