Aplikacje randkowe w Polsce to obecnie rzeźnia dla przeciętnego faceta. Statystyki są nieubłagane: na Tindera przypada w naszym kraju około 70% mężczyzn i zaledwie 30% kobiet. Z tego 30% przynajmniej połowa wchodzi tam tylko po to, by podbić sobie ego (Social Proof) albo zgarnąć followersów na Instagrama.
Jeśli twoje zdjęcia są “poprawne”, a twój opis brzmi: “Lubię podróże, Netflixa i dobrą pizzę, fajnie by było kogoś poznać”, w oczach algorytmu i samych kobiet jesteś niewidzialny. Jesteś szarym pikselem w morzu innych szarych pikseli. Jedyne kobiety, które zdesperowane przesuną cię w prawo, to te, którym z jakiegoś powodu bardzo spieszy się do ułożenia sobie życia (np. panie po przejściach szukające stabilizatora z portfelem) lub milfy szukające chwilowej pociechy.
Jak zresetować ten chory system i zmusić Net Game, by zaczął działać na twoją korzyść?
1. Zdjęcia to 90% sukcesu – i robisz to źle Żadnych zdjęć w lustrze z łazienki. Żadnych zdjęć z rybą. Żadnych ujęć z kumplami, na których musisz obrysować swoją twarz kółkiem, żeby wiedziała, który to ty. Twoje pierwsze zdjęcie musi być perfekcyjne: dobrze oświetlona, ostra fotka twarzy z uśmiechem lub lekkim przymrużeniem oczu, pokazująca, że o siebie dbasz. Reszta to zdjęcia w akcji (social proof): ty podczas robienia czegoś ciekawego, ty z uśmiechniętą grupką znajomych (gdzie to ty jesteś w centrum).
2. Opis musi łamać schematy i wywoływać emocje Wyrzuć to całe “jestem miłym chłopakiem”. Twój profil musi intrygować, bawić albo wkurzać. Kobiety szybciej odpiszą na bezczelny tekst typu: “Pewnie i tak byśmy się pokłócili na pierwszej randce o to, która pizza jest lepsza, więc oszczędźmy sobie czasu. Złapmy się na kawę i od razu przejdźmy do etapu burzliwego rozstania.” niż na nudne CV. Zastosuj w opisie ukryte Testy – rzuć wyzwanie.
3. Algorytm karze za desperację Jeśli przesuwasz w prawo (swipe right) każdą dziewczynę jak leci, algorytm Tindera uznaje cię za spamera i zrzuca na samo dno talii. Bądź wybredny! Przesuwaj w lewo przynajmniej co trzecią dziewczynę. Algorytm promuje profile z “wysokimi standardami”, pokazując je atrakcyjniejszym kobietom.
Tinder to brutalny rynek. Dopóki grasz na zasadach desperata liczącego na cud, system cię zgniecie. Jeśli wejdziesz tam jako facet z poukładanym profilem i ramą, nagle okaże się, że jednak da się z tego wyciągnąć porządne randki.