Rozmowa się kleiła, a numeru i tak nie dostałeś
Szło dobrze przez półtorej godziny.
Śmiała się, ty też, gadaliście o rzeczach, o których nie gada się z kimś, kogo się właśnie poznało. Pożyczyłeś jej kurtkę, bo było zimno. W pewnym momencie pomyślałeś, że dawno ci się tak dobrze z kimś nie rozmawiało.
Potem poprosiłeś o numer.
Coś tam pomarudziła. Że może później, że nie wie, że w sumie nie ma teraz telefonu przy sobie. Nie odmówiła wprost, po prostu jakoś się rozmyło.
Nie naciskałeś. Powiedziałeś “spoko” i poszedłeś dalej.
I od tamtej pory to w tobie siedzi, bo nie zgadza się jedno z drugim. Jak było tak dobrze, to dlaczego nie ma numeru.
Ktoś opisał ten wieczór w dwóch zdaniach
Mam tu archiwum starego polskiego forum, ponad dziesięć tysięcy wątków. W jednym z nich facet opisuje imprezę, na której rozmowa szła świetnie, i kończy fragment tak:
“Chciałem wziąć od niej numer ale coś tam pomarudziła i w końcu mi nie wpisała. Ja nie nalegałem, olałem ją i poszedłem bawić się z inną.”
„Olałem ją i poszedłem bawić się z inną.“
Napisał to o wieczorze, po którym kilka dni później szukał jej po całym internecie, żeby się odezwać.
W opisie jest luz. Prawie słychać wzruszenie ramion. W tym, co zrobił potem, luzu nie ma za grosz. To jest język, w którym się o tym mówi, a nie stan, w którym się jest.
Dlaczego dobra rozmowa nie daje numeru sama z siebie
Bo to są dwie różne rzeczy i wymagają od niej dwóch różnych decyzji.
Rozmawiać z kimś przez półtorej godziny na imprezie nie kosztuje nic. Jest miło, czas leci, nikt niczego nie obiecuje. Można wstać i odejść w każdej chwili.
Dać numer to jest wpuszczenie kogoś do swojego telefonu. Ktoś obcy będzie mógł pisać do ciebie jutro, pojutrze i za tydzień. Dla wielu kobiet to nie jest drobiazg, i mają po temu powody, o których ty możesz nie myśleć, bo do ciebie nikt nie pisze wieczorami rzeczy, na które nie masz ochoty.
Więc kiedy słyszysz „no nie wiem“, to zwykle nie znaczy „nie chcę cię znać“. Znaczy „nie na tym etapie i nie w ten sposób“.
Dlaczego zacina się akurat przy numerze
Prośba przychodzi na koniec. I już robi się sztywno. Rozmawiacie półtorej godziny, a pytanie pada w momencie rozstania, kiedy jest już trochę niezręcznie i trzeba szybko zdecydować. Najgorszy możliwy moment na decyzję.
Nagle wygląda to jak zamknięcie transakcji. Rozmowa była lekka, nikt niczego nie chciał, i nagle na końcu jednak coś jest do wzięcia. To zmienia charakter całych półtorej godziny wstecz i część ludzi to czuje.
Numer nie jest jedyną drogą, choć prosisz tak, jakby był. Akurat to da się łatwo zmienić.
Co zrobić zamiast prosić o numer
Masz kilka wyjść. Każde jest łatwiejsze dla was obojga.
Zaproponuj coś konkretnego, zanim poprosisz o kontakt. Nie „dasz numer“, tylko „słuchaj, w czwartek idę na to miejsce przy rynku, chcesz iść?“. Jak się zgodzi, numer zrobi się potrzebny sam z siebie i nikt nie musi o niego prosić. Zamiast prosić o dostęp, proponujesz konkretną rzecz.
Albo podaj swój. „To ja ci dam swój, napisz, jak będziesz chciała.“ Zero nacisku, decyzja po jej stronie, i dowiesz się prawdy, bo kto chce, ten pisze.
Możesz też poprosić wcześniej, gdzieś w środku rozmowy. W środku rozmowy, kiedy jest luźno, to jest drobiazg. Przy pożegnaniu robi się z tego wydarzenie.
Albo najprościej: zapytaj wprost, ale konkretnie. „Chciałbym się z tobą jeszcze zobaczyć. Napiszę do ciebie w tygodniu?“ To jest jasne, nie zostawia niedomówień i jest łatwiejsze do przyjęcia niż sam numer, bo mówi, po co on jest.
A jeżeli i tak nie da
To wtedy trzeba przyjąć rzecz, która wygląda gorzej, niż jest.
Można świetnie z kimś rozmawiać i nie chcieć się z nim widzieć ponownie. Te dwie rzeczy nie są ze sobą związane tak mocno, jak się wydaje. Ludzie miewają udane rozmowy z ludźmi, których nie zamierzają poznawać bliżej, i to nie jest udawanie ani ściema.
Nie znaczy to, że przegapiłeś moment. Nie znaczy, że gdzieś zrobiłeś błąd, którego szukasz od trzech dni. Znaczy tylko, że jej to wystarczyło jako miły wieczór.
I jest jeszcze druga rzecz, która wychodzi z tamtego wątku i której facet sam nie zauważył. On po tym wieczorze szukał jej po internecie i pisał na portalu, którego nie chciała mu podać. Numeru nie dostał, a i tak dotarł. No i zobacz, jak bardzo mu zależało, choć pisał „olałem ją“.
Ta rozbieżność męczy bardziej niż sama odmowa. Wiesz, że ci zależy, i jednocześnie udajesz przed sobą, że nie, bo tak podobno wypada. Ten sam odruch każe mówić „i tak mi nie zależało“ po każdej nieudanej sprawie, i po każdym takim zdaniu jest ci trochę gorzej, nie lepiej.
Wolno ci powiedzieć: fajnie mi się z nią gadało i szkoda, że nic z tego nie wyszło. To jest całe zdanie i nie trzeba do niego nic dokładać.
Jedna rzecz na jutro
Następnym razem, kiedy będzie ci się z kimś dobrze rozmawiało, zaproponuj konkretną rzecz jeszcze w trakcie rozmowy, nie na pożegnanie.
Nie na koniec, nie przy wyjściu, nie kiedy już zakładacie kurtki. W środku, kiedy jest luźno.
„Ty, a byłaś już w tym miejscu na rogu? Idę tam w czwartek, chodź ze mną.“
Jedno zdanie, bez ciężaru, bo nikt jeszcze nigdzie nie wychodzi. Jak się zgodzi, reszta załatwi się sama. Jak nie, macie jeszcze pół godziny rozmowy przed sobą i nikomu nie zrobiło się głupio.
Ile razy w tym roku było dobrze przez godzinę, a skończyło się na niczym, bo pytanie padło o dwie minuty za późno?
Zaproponowanie konkretnej rzeczy zamiast proszenia o kontakt to jedna z misji z darmowej książki Pierwsze 30 dni. Trzydzieści dni, jedna rzecz dziennie, każda do zrobienia w kilka minut, przy każdej wariant B na małą miejscowość. Osiemdziesiąt stron, pobierasz bez maila i bez zakładania konta.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.