Raz się zbliża, raz znika, i nie wiesz, na czym stoisz
W czwartek napisała, że dawno nikt jej tak nie zaciekawił.
W sobotę odpisała po ośmiu godzinach jednym zdaniem. W niedzielę znowu było dobrze, rozmawialiście trzy godziny. Wczoraj miałeś wrażenie, że przeszkadzasz.
Więc zacząłeś uważać. Nie piszesz pierwszy przez dwa dni, bo w poprzednim tygodniu napisałeś trzy razy z rzędu i chyba to było za dużo. Odczekujesz przed odpowiedzią. Sprawdzasz każde zdanie, zanim wyślesz, czy nie zabrzmi zbyt entuzjastycznie.
Chodzisz po szkle wokół kogoś, kto sam mówi, że mu na tobie zależy.
I wieczorem masz w głowie jedno zdanie: przecież ona mówi wprost, że coś czuje, to dlaczego cały czas jest tak daleko.
Ktoś ujął to dokładnie
W archiwum starego forum, które tu mam, ktoś zaczął wątek od czterech słów, które zawierają całą sprawę:
“Pomoże ktoś bo zgłupiałem. Laska na mnie leci, mówi otwarcie o tym, że ja fascynuję i coraz badziej zaskakuję ale dystans jest ogromny.”
“Zgłupiałem” jest tu najważniejsze.
Bo to nie jest ból odrzucenia. Odrzucenie się rozumie. To jest coś innego: masz dwa zestawy sygnałów, oba wyraźne, oba sprzeczne, i głowa nie potrafi ich pogodzić, więc chodzi w kółko.
Co się dzieje po drugiej stronie
Z zewnątrz kilka zupełnie różnych sytuacji wygląda identycznie.
Ona może naprawdę się wahać. Coś czuje i jednocześnie się boi. Może po ostatnim związku, może dlatego, że zaczyna coś nowego w innym mieście, może dlatego, że jeszcze nie skończyła poprzedniej sprawy. Zbliża się, kiedy jest jej dobrze, cofa, kiedy zrobi się poważnie. To nie jest gra, to jest zwykłe wahanie i wygląda dokładnie tak.
Może też być jej z tobą przyjemnie i nic więcej. Lubi rozmawiać, lubi tę uwagę, nie planuje niczego dalej. Nie kłamie mówiąc, że ją fascynujesz, bo naprawdę ją fascynujesz. Po prostu z tego nic nie wynika, a ona nie ma powodu tego mówić, bo nikt nie pytał.
Albo ktoś jest. Nie zawsze partner, czasem po prostu sprawa, która się jeszcze nie zamknęła.
I wiesz co? W żadnym z tych przypadków twoje chodzenie po szkle niczego nie poprawia.
Dlaczego huśtawka trzyma mocniej niż stałe zainteresowanie
To tłumaczy, czemu myślisz o niej więcej niż o kimkolwiek innym.
Gdyby ona była równo miła codziennie, przyzwyczaiłbyś się w dwa tygodnie i przestałbyś zauważać. Nagroda, która przychodzi zawsze, przestaje być nagrodą.
Nagroda, która przychodzi nieregularnie, robi coś zupełnie innego. Nie wiesz, kiedy przyjdzie, więc sprawdzasz cały czas. Każde dobre zdanie po dwóch chłodnych dniach jest silniejsze niż to samo zdanie w normalnym tygodniu. Tak działają automaty w kasynie i tak samo działa to na ciebie, i nie ma to nic wspólnego z tym, jak wyjątkowa jest ta konkretna osoba.
To jest ważne, bo dopóki myślisz, że siła tego uczucia jest dowodem na to, że ona jest ta jedyna, nie ruszysz się z miejsca. Siła tego uczucia jest dowodem na nieregularność, nie na wyjątkowość.
Co robi twoja ostrożność
Rzecz odwrotną do zamierzonej. Serio.
Uważasz, żeby nie przesadzić, więc przestajesz być sobą przy tej jednej. Twoje wiadomości są ważone, twoje reakcje spóźnione, twój entuzjazm przycięty. Ona rozmawia z kimś ostrożnym i wycofanym, i naturalnie sama też się wycofuje, bo nie ma do czego podejść.
I dostajesz potwierdzenie swojej teorii: znowu się oddaliła. Więc uważasz jeszcze bardziej.
I przestajesz zauważać, jak ci z tym jest. Cała twoja uwaga idzie na to, co ona czuje, i po dwóch miesiącach nikt, łącznie z tobą, nie zadał pytania, czy tobie jest z tym dobrze. Nie jest. Człowiek, który przed każdą wiadomością sprawdza, czy nie zabrzmi za ciepło, nie jest w niczym przyjemnym. On pracuje.
To jest ta sama pułapka, w którą wpada się przy rozbieraniu każdego jej zdania na czynniki. Im więcej uwagi wkładasz w odczytywanie, tym mniej cię tam realnie jest.
Jedyne wyjście z huśtawki
Nie rozstrzygniesz tej huśtawki, siedząc w środku. Trzeba z niej wyjść. Zacznij od dwóch rzeczy.
Najpierw zapytaj wprost. Raz.
Nie o to, co ona czuje, bo na to często sama nie zna odpowiedzi. Zapytaj o rzecz konkretną i sprawdzalną:
“Słuchaj, lubię z tobą gadać i chciałbym się z tobą widywać normalnie, nie tylko pisać. Chcesz tego czy wolisz zostać przy takim kontakcie jak teraz?”
To nie jest ultimatum i nie ma w tym pretensji. To jest pytanie o formę, a nie o uczucia, i dlatego da się na nie odpowiedzieć.
Cokolwiek powie, będziesz wiedział więcej. A jeśli odpowie tak niejasno, że dalej nie wiesz, to też jest odpowiedź, tylko podana delikatnie.
Potem przestań ważyć każde słowo. To ważniejsze.
Chcesz napisać, to pisz. Cieszysz się, to niech to będzie widać. Nie odczekuj. Nie licz, kto ile razy zaczął.
Nie dlatego, że to jakaś taktyka. Dlatego, że dwa miesiące pilnowania każdego słowa męczą bardziej niż odmowa, i po nich nie zostaje nic poza zmęczeniem. Jeśli ta znajomość ma się rozwinąć, rozwinie się przy tobie normalnym. Jeśli ma się skończyć, niech się skończy przy tobie normalnym, a nie przy wersji, którą wypracowałeś, żeby jej nie spłoszyć.
Jest jeszcze coś, o czym trudno myśleć w środku takiego tygodnia, ale bez tego reszta zostaje teorią. Ta huśtawka ma nad tobą taką władzę, jaką ma dlatego, że nie ma obok niczego innego. Kiedy tydzień jest pełny, czyjeś dwa chłodne dni nie są wydarzeniem, tylko dwoma dniami.
Ile razy w tym tygodniu poprawiałeś wiadomość, zanim ją wysłałeś?
Pisanie bez ważenia każdego słowa jest jedną z misji z darmowej książki Pierwsze 30 dni. Trzydzieści dni, jedna rzecz dziennie, każda do zrobienia w kilka minut, przy każdej wariant B na małą miejscowość. Osiemdziesiąt stron, bez maila i bez zakładania konta.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.