ok. 4 min czytania

Pytanie, które otwiera, i pytanie, które brzmi jak rozmowa kwalifikacyjna

Pisał ktoś na forum, lata temu: „Prosze was doradźcie mi bo ja już naprawde nie wiem co mam robić:/”

Zwróć uwagę, do kogo ten facet kieruje pytanie. Nie do kobiety, z którą coś się dzieje. Do obcych ludzi na forum, w środku nocy, z nadzieją, że ktoś poda mu gotową instrukcję. To jest dokładnie ten sam odruch, który wielu facetów przenosi później na samą rozmowę: zamiast być ciekawym drugiego człowieka, szukają procedury, którą można wykonać krok po kroku.

Ankieta i rozmowa to nie to samo

Wyobraź sobie pierwsze spotkanie, na którym facet pyta: czym się zajmujesz. Skąd jesteś. Jak długo mieszkasz w tym mieście. Co robisz w wolnym czasie. Każde pytanie osobno jest w porządku. Razem, jedno po drugim, zaczynają brzmieć jak rozmowa kwalifikacyjna. Ona odpowiada, bo jest uprzejma, ale całą robotę wykonuje sama: musi wymyślić treść każdej odpowiedzi, podczas gdy on tylko przyjmuje dane i szuka następnego pytania.

Pytanie ankietowe przerzuca cały ciężar rozmowy na drugą stronę. Ty pytasz, ona pracuje. I nawet jeśli odpowiada chętnie, po dwudziestu minutach zaczyna czuć, że jest przesłuchiwana, nie poznawana.

Nie chodzi o to, że pytania są złe. Chodzi o to, co dzieje się, kiedy jest ich za dużo pod rząd i kiedy żadnemu nie towarzyszy nic z twojej strony. Sam fakt zadania pytania nie mówi jej nic o tobie. Możesz zapytać o pracę, o miasto, o studia i wyjść z tej rozmowy dla niej dokładnie tak samo nieznany, jak byłeś na początku, bo cała treść, jaka padła, dotyczyła jej, nie was dwojga.

Spostrzeżenie robi coś innego

Zamiast pytać, czym się zajmuje, można powiedzieć: wyglądasz jak ktoś, kto w pracy każe ludziom robić rzeczy, których nie chcą, i jeszcze mu dziękują. To nie jest pytanie. To jest zdanie, które coś twierdzi, i które może być trafne albo nietrafne, a obie wersje działają. Trafisz, ona się zdziwi, skąd wiedziałeś. Spudłujesz, ona cię poprawi i sama dopowie, jak jest naprawdę. W obu wypadkach robota przechodzi na nią, a ty wychodzisz z roli ankietera.

Różnica między pytaniem a spostrzeżeniem nie jest kosmetyczna. Pytanie mówi: opowiedz mi o sobie, ja poczekam. Spostrzeżenie mówi: patrzę na ciebie i mam o tobie zdanie. Pierwsze jest bezpieczne, bo nie można go ocenić. Drugie jest ryzykowne, bo można się z niego pomylić albo wyjść na kogoś, kto sądzi za szybko. I właśnie to ryzyko sprawia, że rozmowa zaczyna żyć.

Nie musisz od razu rezygnować z pytań. Chodzi o proporcję i o kolejność. Spostrzeżenie przed pytaniem robi z rozmowy coś zupełnie innego niż to samo spostrzeżenie po trzecim pytaniu z rzędu. W pierwszym wypadku wchodzisz jako ktoś, kto patrzy. W drugim wciąż jesteś ankieterem, który na chwilę zszedł z formularza, i ona to czuje, nawet jeśli nie umiałaby tego nazwać.

Nowy w pracy słyszy to samo od kolegów w szatni, nie tylko od kobiet na randce. Odpytka o życiorys buduje dystans, drobny docinek albo spostrzeżenie o kimś buduje wspólny grunt, na którym można stanąć od razu, bez czekania na kwestionariusz. Ekipa, która przyjmuje nowego, rzadko zaczyna od pytań o jego dotychczasowe życie. Zaczyna od komentarza, docinku, czegoś, co od razu stawia go w środku rozmowy, zamiast trzymać go przed drzwiami z formularzem.

Jest jeszcze jedna rzecz, którą warto zauważyć w samej strukturze pytania rekrutacyjnego: ono nie mówi nic o tym, kto pyta. Możesz zadać setkę pytań i nie zdradzić przy tym niczego o sobie, żadnego gustu, żadnego zdania, żadnej opinii, którą dałoby się polubić albo z którą dałoby się się nie zgodzić. Spostrzeżenie zawsze coś zdradza, bo żeby powiedzieć, że ktoś wygląda na osobę, która lubi rządzić w kuchni, trzeba mieć jakiś pogląd na to, jak wyglądają ludzie, którzy lubią rządzić w kuchni. To ryzyko jest częścią tego, co czyni cię kimś konkretnym, a nie samym mikrofonem podstawionym pod jej odpowiedzi.

Sprawdź to u siebie

Posłuchaj siebie w najbliższej rozmowie z kimś nowym, obojętnie z kim. Policz, ile zadałeś pytań o fakty, zanim padło z twojej strony choć jedno zdanie, które mówi coś o tym, jak ty widzisz drugą osobę. Jeśli wychodzi dużo pytań i żadnego spostrzeżenia, to nie znaczy, że jesteś nieśmiały. Znaczy, że prowadzisz rozmowę tak, jak prowadzi się rozmowę kwalifikacyjną, w której ty siedzisz po tej bezpieczniejszej stronie stołu.

Jak budować spostrzeżenia z tego, co naprawdę widzisz, a nie z gotowej listy, rozbieram w trzecim rozdziale drugiego tomu.

✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków

Pierwsze 30 Dni Nowego Życia

Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.

Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?

Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.

Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.