ok. 4 min czytania

Lubią cię. I właśnie to jest problem

Pisał ktoś na forum, lata temu: „mówiła że czuje się jakbym był jej chłopakiem..“

Przeczytaj to zdanie jeszcze raz. Ona czuje się, JAKBY on był jej chłopakiem. Czyli nie jest. Cała jego sytuacja mieści się w jednym słowie, którego tam nie ma wprost: jakby. Facet dostał najładniejsze możliwe opakowanie odmowy i pewnie niósł je do domu jak nagrodę.

Znasz swoje wersje tego zdania. Jesteś złoto. Czemu ty jeszcze sam jesteś. Taki facet to skarb. Nadawałbyś się na męża. Szkoda, że nie każdy jest taki jak ty.

Brzmi jak komplementy. Działa jak komplementy, przez pierwsze pół godziny. A potem wracasz do domu i gdzieś w tramwaju dociera do ciebie, że żadne z tych zdań nie znaczy tego, na co czekasz. Bo to nie są zdania z tej bajki, na którą liczysz. To są referencje. Takie, jakie wystawia się dobremu pracownikowi, który odchodzi z firmy.

Dwie waluty, dwa różne pytania

Sympatia i pożądanie to nie są dwa poziomy tej samej skali. To są dwie osobne waluty i odpowiadają na dwa różne pytania.

Sympatia odpowiada na pytanie: czy jest mi z tobą dobrze i bezpiecznie. Zbierasz ją przewidywalnością. Odbierasz telefon, pamiętasz o ważnych dniach, nie oceniasz, jesteś. Im więcej tego dajesz, tym więcej sympatii masz na koncie. I to konto rośnie uczciwie, nikt cię nie oszukuje. Zdania w rodzaju „jesteś złoto“ to są prawdziwe wypłaty z tego konta. Tyle że wypłacane w walucie, w której są prowadzone.

Pożądanie odpowiada na inne pytanie: czy ja tego człowieka chcę. Nie czy jest dobry. Nie czy zasłużył. Czy go chcę. A chcieć da się kogoś, kto sam czegoś chce. Kto ma swój kierunek, swoje piątki, swoje zdanie, które czasem jest niewygodne. Kogoś, kto może odmówić i czasem odmawia. Kogoś, kogo można stracić.

I teraz mechanizm, przez który siedzisz w tym od lat. Próbujesz kupić drugą walutę pierwszą. Dokładasz kolejną przysługę, kolejny wieczór słuchania, kolejny dowóz na lotnisko i liczysz, że jak konto sympatii urośnie wystarczająco, to w końcu przeskoczy na to drugie. Że ilość przejdzie w jakość.

Nie przeskoczy. Możesz mieć tysiąc punktów w aplikacji Żabki i nie kupisz za nie nic w Rossmannie obok. Nie dlatego, że Rossmann jest niesprawiedliwy. Dlatego, że to nie jego punkty.

Jest jeszcze gorsza część. Każda kolejna wpłata na konto sympatii potrafi obniżać stan tego drugiego konta. Im bardziej jesteś dostępny zawsze i na każde zawołanie, tym wyraźniej widać, że twój czas nic nie kosztuje. Im częściej zgadzasz się ze wszystkim, tym mniej zostaje tam człowieka, którego można chcieć. W tym układzie przestajesz występować jako osoba. Występujesz jako funkcja: transport, wsparcie, dyżur pod telefonem. A funkcji się nie pragnie. Funkcję się docenia. Słyszałeś to słowo, prawda? Doceniam cię. To jest pokwitowanie z tamtego pierwszego banku. Jedyne, jakie ten bank drukuje.

To nie jest ranking, w którym przegrywasz

Najtrudniejsza rzecz do przełknięcia w całym mechanizmie: ona nie porównuje cię z tamtym na jednej skali i nie wybiera gorszego. Wy dwaj w ogóle nie gracie w tym samym konkursie. Ty od dwóch lat wygrywasz konkurs na najlepszego przyjaciela. Tamten gra w innym. Możesz być mądrzejszy, uczciwszy, stabilniejszy i to wszystko może być prawda, i to niczego nie zmienia, bo twoje punkty są liczone w innej tabeli.

Skąd ci się wziął pomysł, że da się jedno wymienić na drugie? Ze szkoły, chyba. Bądź grzeczny, przykładaj się, a zostaniesz nagrodzony. W szkole to działało. W pracy jako tako działa. Więc wnosisz tę samą logikę tam, gdzie nikt nie prowadzi dziennika, i czekasz na świadectwo z paskiem, które nie istnieje.

Jedno zastrzeżenie, żeby nie wylać dziecka z kąpielą. Sympatia nie jest śmieciem. Wszystko, co trwa dłużej niż pół roku, stoi na niej mocniej niż na czymkolwiek innym. Problem nie w tym, że ją budujesz. Problem w tym, że budujesz tylko ją i każesz jej robić robotę tej drugiej.

Sprawdź to u siebie

Jedna rzecz na dziś. Przypomnij sobie komplementy, które słyszysz od kobiet, na których ci zależy. Ostatnich kilka, dosłownie, tak jak padły.

A potem zadaj sobie jedno pytanie: czy te zdania brzmią jak coś, co pisze się w referencjach, czy jak coś, co się mówi facetowi, którego się chce. „Zawsze mogę na ciebie liczyć“ to referencje. „Nadawałbyś się na męża“ to referencje, wystawione zresztą komuś innemu, na przyszłość, nie tobie. Jak wszystkie twoje komplementy pochodzą z tego pierwszego worka, to właśnie zobaczyłeś swoje konto. I wiesz już, w czym ci płacą.

To nie znaczy, że jesteś zepsuty. Znaczy, że grasz nie tą walutą. Walutę da się zmienić, charakteru nie musisz.

Ile jeszcze takich referencji chcesz zebrać?

Cały ten mechanizm, razem z tym, co z nim zrobić, rozbieram w pierwszym rozdziale książki. Zaczyna się w piątek o 23:40, na parkingu pod blokiem, i jest spora szansa, że ten parking znasz.

✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków

Pierwsze 30 Dni Nowego Życia

Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.

Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?

Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.

Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.