Bądź sobą, mówią. A potem chowasz to, co czujesz

Pisał ktoś na forum, lata temu: „Może to przez brak doświadczenia (nie uprawiałem jeszcze seksu, wszelkie bliższe relacje z kobietami były “przyjacielskie”) i po prostu boję się rozwoju wydarzeń.“
Zwróć uwagę na to zdanie w nawiasie. Ten facet nie napisał, że nie chce rozwoju wydarzeń. Napisał, że się go boi. To jest różnica, obok której przechodzi się codziennie, bo strach i brak chęci wyglądają z zewnątrz identycznie. Milczysz tak samo w obu przypadkach. Tylko w środku dzieje się coś zupełnie innego.
Rada, która działa tylko do połowy
Bądź sobą. Słyszałeś to sto razy, od kolegów, od rodziny, może od samego siebie w lustrze. I rada jest uczciwa, tylko ma dziurę, o której nikt nie mówi. Bo bycie sobą zakłada, że wszystko, czym jesteś, wolno pokazać. A ty od dawna masz jedną rzecz, której nie pokazujesz nigdy: to, że ci zależy, że coś czujesz, że chcesz. Chowasz to tak sprawnie, że sam czasem zapominasz, że tam jest.
Skąd się tego nauczyłeś, nietrudno zgadnąć. Ktoś kiedyś powiedział wprost, co czuje, i został z tego wyśmiany. Zapamiętałeś to lepiej niż setki spokojnych rozmów, bo tak działa pamięć: trzyma mocniej to, co zabolało. Od tamtej pory masz w głowie jedną zasadę, nienazwaną, ale żelazną: nie ujawniaj się, to bezpieczniejsze. I budujesz na niej całą swoją wersję bycia sobą. Jestem spokojny. Nie robię z niczego dramatu. Nie jestem jak tamci, którzy się narzucają.
Tylko sprawdź, co ta wersja naprawdę mówi. Nie mówi: nic nie czuję. Mówi: czuję i się tego wstydzę, więc udaję, że nie czuję. To jest coś zupełnie innego niż spokój. To jest ukrywanie w przebraniu spokoju, i różnicę między nimi widać, nawet jeśli nikt nie umie jej nazwać.
Dlaczego to chowanie wychodzi na jaw
Możesz sądzić, że to, czego nie powiesz, po prostu znika, zostaje w tobie, bezpieczne i niewidoczne. Nie znika. Zmienia formę i wychodzi bokiem, w miejscach, których nie pilnujesz, bo całą uwagę trzymasz przy froncie. Spojrzenie, które trwa sekundę za długo, a potem ucieka, kiedy ktoś je złapie. Wiadomość napisana i skasowana trzy razy, zanim wyślesz czwartą, dużo bezpieczniejszą wersję. Żart, który miał być prawdą, a po chwili słyszysz, jak dodajesz „żartowałem“, chociaż nie żartowałeś.
To wszystko dociera do drugiej strony, tylko w innej formie niż gdybyś powiedział wprost. I tu jest sedno całej sprawy: chcenie powiedziane wprost niesie jeden komunikat, prosty i czysty, że coś ci się podoba i uważasz, że to w porządku. Chcenie, które wycieka bokiem, niesie dwa komunikaty naraz. Że coś ci się podoba, i że sam się tego wstydzisz. Ona odbiera oba, bo cudzy wstyd czuć się daje, nawet kiedy nie umie się go nazwać. A jeśli ty traktujesz własne odczucia jak coś do ukrycia, to bycie przez ciebie chcianą robi się częścią tego samego ukrywania. Nie robi się od tego cieplej. Robi się nieswojo.
Jest jeszcze druga strona tej sprawy, bardziej praktyczna. Ona nie może się zgodzić na coś, o co nikt jej nie zapytał. Milczenie owinięte w bycie sobą nie chroni cię przed usłyszeniem nie. Chroni cię przed usłyszeniem tak, bo na pytanie, które nigdy nie padło, nie ma żadnej odpowiedzi.
Sprawdź to u siebie
Przypomnij sobie ostatnią rozmowę z kolegą, w której zapytał, czy ktoś ci się podoba. Co dokładnie odpowiedziałeś. „Spoko dziewczyna, zobaczymy“ to jest wersja bezpieczna, ta z chowania. „Podoba mi się, chcę się z nią umówić“ to jest wersja prawdziwa. Jeśli twoja odpowiedź brzmiała jak pierwsza, to nie chodzi o to, że kolega nie zasłużył na szczerość. Chodzi o to, że masz nawyk zaniżania siebie, wobec każdego, łącznie z sobą samym.
Nie musisz od razu iść i wyznawać uczucia. Zacznij mniejszym krokiem, prawdziwym słowem w bezpiecznej rozmowie. To jest ten sam mięsień co przy niej, tylko na lżejszym ciężarze, i lepiej go trenować tam, gdzie stawka jest zerowa, niż pierwszy raz w życiu próbować na kimś, na kim naprawdę ci zależy.
Zwróć uwagę, jak często to samo zaniżanie robisz przy wyborze knajpy, filmu na wieczór, planu na sobotę. „Mi wszystko jedno“ bywa uprzejmością. Bywa też kolejną wersją tego samego chowania, tyle że przećwiczoną na sprawach dużo mniej ważnych niż to, co czujesz do kogoś.
Skąd bierze się ten wstyd, dlaczego wraca dokładnie wtedy, kiedy najbardziej chcesz go schować, i co zrobić, żeby przestał sterować za ciebie, jest w trzecim rozdziale książki.
✨ 80 stron • 100% za darmo • Bez ukrytych haczyków
Pierwsze 30 Dni Nowego Życia
Trzydzieści codziennych misji pełnych dobrej energii. Krok po kroku odkrywasz naturalną swobodę w rozmowie z ludźmi, zdejmujesz stres i budujesz nawyk, który zostaje na zawsze.
Chcesz otrzymywać codzienne wskazówki i dawkę motywacji?
Krótka, konkretna wiadomość o poranku z zadaniem na dany dzień. Prosto, życiowo i z uśmiechem.
Zero spamu. Twoje dane są w 100% bezpieczne. Możesz wypisać się jednym kliknięciem.