Przeglądam czasami maile od czytelników. Dziewięć na dziesięć historii zaczyna się mniej więcej tak: “Jestem facetem po przejściach. Nie mam za bardzo znajomych, moja praca mnie dobija, ale w głębi serca jestem dobrym człowiekiem i wiem, że gdybym spotkał tę jedyną, wreszcie poczułbym, że żyję. Ale one na mnie nie patrzą… dlaczego?”.
Odpowiem wam zbiorczo, brutalnie, raz a dobrze. Dlaczego? Bo żadna, powtarzam: ŻADNA zdrowa psychicznie, atrakcyjna i warta zachodu kobieta nie obudziła się pewnego pięknego wtorkowego poranka z myślą: “Boże, tak bardzo marzę o tym, żeby poznać dzisiaj jakiegoś sfrustrowanego, zagubionego faceta z bałaganem w głowie i w pokoju, żebym mogła poświęcić swoje najlepsze lata na jego naprawianie i bycie jego darmową terapeutką”.
Nie. Takie rzeczy dzieją się tylko w piosenkach z lat 80. i tanich komediach. W rzeczywistości jest dokładnie na odwrót. Kobiety szukają ratunku. Szukają oparcia. Szukają Lidera Własnego Życia.
Rozłóżmy to na czynniki pierwsze. Jeśli twoje życie przypomina ponurą egzystencję – wstajesz o 13:00 w weekendy, nie masz żadnych pasji, twoje finanse to żart, a twoje jedyne hobby to scrollowanie social mediów i użalanie się nad losem w komentarzach – to wprowadzanie do takiego życia kobiety przypomina zapraszanie gości na elegancką kolację do płonącego budynku. To po prostu nienormalne.
Lider Własnego Życia to nie jest żaden “Samiec Alfa” z internetowych baśni, krzyczący na kelnerów i jeżdżący Porsche. To facet, który ma poukładany swój mały, własny świat. Facet, który rano idzie pobiegać, bo wie, że to dobrze robi na głowę. Który potrafi odłożyć pieniądze na wakacje, umie ugotować spaghetti, którego nie wstyd podać ludziom, i który ma chociaż jednego kumpla, z którym potrafi pójść na piwo i nie gadać tylko o kobietach.
Jeśli najpierw zorganizujesz sobie życie, w którym ty sam czujesz się świetnie – do którego budzisz się z uśmiechem (lub przynajmniej bez chęci skoku z okna) – nagle wydarzy się cud. Nagle okaże się, że nie musisz wymyślać magicznych tekstów na podryw. Kobiety z samej swojej natury lgną do światła, ciepła i bezpieczeństwa, jakie emanuje od faceta, który “wie, dokąd idzie”. One nie chcą cię ratować. One chcą dołączyć do twojej podróży. Zbuduj statek, zamiast tonąć wpław w morzu własnych łez i czekać na jej rzucenie koła ratunkowego.
