Istnieje na świecie kłamstwo, w które większość z nas uwierzyła dzięki romantycznym komediom klasy B i radom naszych babć. Kłamstwo to brzmi: “Jeśli będziesz dla niej bardzo miły, będziesz przewidywał każde jej życzenie, kupował jej drogie prezenty, zgadzał się na każdą jej zachciankę i rzucał wszystko, byle tylko jej pomóc… ona na pewno to doceni, zobaczy jaki jesteś wspaniały i padnie ci w ramiona”.
Błąd. Zderzenie czołowe z murem rzeczywistości.
To, co ty nazywasz “byciem cudownym facetem”, kobieca podświadomość odczytuje natychmiast jako: desperację, brak własnego życia, niski status i słabość. Kobiety nie odczuwają pociągu fizycznego do swoich służących. Nie śnią po nocach o facecie, który zawsze stoi pod ich domem z parasolem w deszczu, gotowy wysłuchać narzekania na innego “tego złego chłopaka”.
Kobiety chcą mężczyzn niezależnych. “Miły facet” to najczęściej facet, który jest zwykłym tchórzem. Boisz się stanąć w obronie własnego zdania, bo myślisz, że jeśli to zrobisz, ona cię odrzuci i zostaniesz sam ze swoimi czipsami przed ekranem. Więc przytakujesz. Kiedy ona pyta, na jaki film idziecie, ty z dumą odpowiadasz: “Na jaki tylko chcesz, księżniczko!”. Kiedy idziecie do knajpy, a przynoszą ci zimne jedzenie, połykasz je w milczeniu, żeby nie “robić scen”. Z każdym takim gestem obniżasz swój wskaźnik atrakcyjności o kilkadziesiąt punktów.
Masz być chamski? Masz przestać być dżentelmenem? Absolutnie nie. Szacunek to fundament, a otwieranie drzwi przed kobietą to klasa. Problem leży gdzie indziej. Bycie dżentelmenem to bycie silnym facetem, który z uprzejmości ułatwia życie innym. Bycie “miłym facetem” to bycie słabeuszem, który płaszczy się w nadziei, że dostanie za to seks jako nagrodę.
Jeśli ona pyta cię o film – a ty masz ochotę na kino akcji, a nie na romantycznego gniota – mówisz: “Chodźmy na tego nowego Bonda, ten drugi mnie usypia”. Jeśli woli zjeść sushi, a ty nie znosisz surowej ryby, mówisz z szarmanckim uśmiechem: “Nienawidzę ryb. Porywam cię dziś na genialne steki”. Taki malutki, pozornie nic nieznaczący sprzeciw sprawia, że w jej głowie dzieje się magia. Dowiaduje się, że ma do czynienia z człowiekiem, który ma kręgosłup. Który postępuje według własnych zasad. Przy którym będzie czuła się bezpiecznie w kryzysowych momentach życia, bo ten gość nie wycofa się przy pierwszej lepszej konfrontacji.
Przestań być jej osobistym asystentem, chłopcze. Zacznij być facetem z własnym scenariuszem na życie.
