Żyjemy w epoce wielkiej psychologizacji wszystkiego. “Mam lęk unikowy”. “Moi rodzice nie okazywali mi wystarczająco dużo miłości w wieku 4 lat, dlatego dzisiaj nie potrafię zagadać do kobiety na przystanku”. Terapia jest niesamowicie ważnym i potrzebnym narzędziem. Jeśli masz depresję, lęki, fobie społeczne – idź do specjalisty i to natychmiast. To fundament.
Problem w tym, że wielu współczesnych 30-latków traktuje chodzenie na terapię jako ostateczne rozwiązanie i jedyne życiowe działanie, jakiego potrzebują. Chodzą tam od pięciu lat. Rozpracowali swoje relacje z ojcem na 200 sposobów. Znają nazwy wszystkich swoich mechanizmów obronnych, syndromów i uwarunkowań. Z uśmiechem na twarzy oświadczają światu: “Pracuję nad sobą”.
Super. Wspaniale, że wiesz, dlaczego boisz się odrzucenia. Ale wiesz co? Sama wiedza O TYM, dlaczego się boisz, w magiczny sposób nie sprawi, że strach zniknie. Terapia może pokazać ci zamknięte drzwi i wręczyć do nich klucz, ale nikt za ciebie tego klucza w zamku nie przekręci.
Spotkałem facetów, którzy godzinami potrafią mądrze i elokwentnie opowiadać o swoich problemach emocjonalnych, po czym wracają do pustego mieszkania i spędzają piątkowy wieczór grając w gry sieciowe. To jest mentalna pułapka. Terapia ma być po to, żeby posklejać zderzaki w twoim samochodzie. Ale ten samochód musi w końcu wyjechać z garażu na autostradę!
Jeśli rozpracowałeś z psychologiem swój lęk przed zranieniem, to wspaniale. A teraz wyjdź na zewnątrz i zaryzykuj zranienie. Umów się na randkę. Podejdź do kogoś w parku. Bądź odrzuconym. Sprawdź te mechanizmy w terenie. Żadna, absolutnie żadna kobieta nie uważa faceta, który jedynie “analizuje swoje uczucia”, za ostateczny wzorzec pociągającej męskości. Kobiety szanują facetów, którzy może i mają blizny i lęki, ale biorą je na klatę i działają mimo to. Terapia ma przygotować cię do bitwy. Ale bitwę musisz stoczyć ty, na linii ognia.
