Kiedy kobieta nazywa cię “najlepszym przyjacielem” lub, co gorsza, używa terminologii rodzinnej (“brat”, “braciszek”, “misio-przytulak”), nie robi tego dlatego, że dostrzegła w tobie więź duchową rodem z greckich tragedii. Robi to po to, by zbudować bezwzględną blokadę i całkowicie odseksualizować waszą relację.
Kobiety używają tej strategii (tzw. zjawisko A-seksualizacji) najczęściej na facetach, którzy dają im bardzo dużo atencji, troski i wsparcia (jak typowy Orbiter lub Miły Chłopak), ale którzy wykazują zerową energię seksualną, bo boją się wykonać jakikolwiek ryzykowny ruch.
Co to oznacza w praktyce? Ona mówi: “Jesteś dla mnie jak brat”, bo chce ci wysłać podprogowy komunikat: “Nigdy, przenigdy nie pójdziemy do łóżka, więc nawet o tym nie myśl i nie psuj tego darmowego układu, w którym mi pomagasz”. Biologicznie rzecz biorąc, z rodzeństwem nie uprawia się seksu, prawda?
Jak wyrwać się z pułapki?
Większość chłopaków z forum popełnia błąd, akceptując tę rolę w nadziei, że po dwóch latach noszenia za nią zakupów, ona nagle dozna olśnienia i rzuci mu się na szyję. To się nie wydarza na tej planecie.
Jedyną słuszną drogą jest agresywne zniszczenie Ramy, którą ona narzuca, i powrót do polaryzacji. Kiedy ona znów rzuca tekstem o “starszym bracie”, ty nie uśmiechasz się potulnie. Mówisz z przekąsem i łobuzerskim śmiechem: “Błagam cię. Nie nazywaj mnie bratem, bo jak widzę cię w tej spódnicy, to to robi się trochę patologiczne, a ja nie mam zacięcia z Gry o Tron. Zmieńmy temat, zanim wyjdzie z tego zła telenowela”.
Wrzucasz potężny ładunek seksualny w jej klatkę przyjaźni. Jeśli zacznie się rumienić i wybucha śmiechem – napięcie wraca na stół. Jeśli oburza się i mówi, że jesteś obrzydliwy – świetnie, właśnie skończyłeś marnować czas i energię na osobę, która nigdy nie planowała spojrzeć na ciebie jak na mężczyznę.
Nie bądź braciszkiem. Braci nie zabiera się do sypialni.