W żargonie społeczności męskiego rozwoju, Orbiter to mężczyzna, który jest zaangażowany w życie kobiety z pozycji bezpiecznego kolegi-podnóżka. Krąży wokół niej w cyberprzestrzeni (lajki na Insta, komentarze, wiadomości), dostarczając jej walidacji, darmowej atencji i podbijając jej ego. Kobieta utrzymuje go na swojej orbicie – od czasu do czasu wysyłając mu buźkę czy “przypadkiem” wrzucając zdjęcie w bieliźnie na story – by mieć armię pocieszycieli na wypadek, gdyby prawdziwy facet (Alpha) brutalnie złamał jej serce.
Dlaczego bycie Orbiterem niszczy twoje SMV (Wartość Rynkową)?
- Mentalność sługi: Jesteś gotów reagować na każdy jej wpis, jak tresowany piesek. Ona wie, że ma cię w kieszeni. Kobiety nigdy, przenigdy nie odczuwają pociągu seksualnego do mężczyzn, których całkowicie zdominowały bez żadnego wysiłku z ich strony.
- Kolekcjonerka atencji: Współczesne kobiety w erze Instagrama są nałogowo uzależnione od atencji. Kiedy jesteś jej orbiterem, pracujesz za darmo na etat jako jej podgrzewacz ego.
Jak wylecieć z orbity i odzyskać godność?
- Unfollow i Zero Kontaktu (No Contact): Usuwasz ją z obserwowanych. Przestajesz oglądać jej relacje, lajkować jej zdjęcia, odpowiadać na “Co tam?”. Odcinasz tlen, czyli darmową atencję. Często ten prosty ruch wystarczy, by to ona nagle zainteresowała się tobą, bo odciąłeś jej dopaminowe źródełko.
- Zasada “Teraz albo Wcale”: Kobieta zrzuca orbitera do friendzone, bo on nigdy nie próbował eskalować relacji. Bał się, że to “zniszczy ich przyjaźń”. Zrozum wreszcie: ty nie chcesz z nią lepić pierogów ani grać w chińczyka. Ty chcesz z nią być fizycznie. Następnym razem, zamiast być cyfrowym przyjacielem, ryzykujesz – eskalujesz dotyk (Dotyk), inicjujesz spotkanie na randkowych zasadach i dążysz do pocałunku. Albo dostajesz dziewczynę, albo twardą odmowę i kończysz tę farsę.
W obu przypadkach wygrywasz czas i godność.